piątek, 12 października 2012

Czy warto w swoich decyzjach inwestycyjnych kierować się rekomendacjami instytucji finansowych?

Regularnie pojawiają się wiadomości, że Dom Maklerski X wydał rekomendację dla spółki Y z ceną docelową Z zł i związku z tym dana akcja powinna przynajmniej ruszyć w kierunku rekomendowanej ceny (w dół w przypadku negatywnej rekomendacji, albo w górę w przypadku pozytywnej rekomendacji lub "w bok" po neutralnej rekomendacji). Ale czy tak jest?



Jeszcze jak zaczynałem swoją przygodę z rynkami finansowymi i za bardzo nie wiedziałem z której strony do tego podejść swoje pierwsze inwestycje zawierałem na podstawie rekomendacji instytucji finansowych. Ponieważ podstawą takiej rekomendacji jest szczegółowa analiza fundamentalna pomyślałem sobie, że "badanie" spółki od strony wewnętrznej czyli w oparciu o kondycję finansową powinno umożliwić "wyłowienie" tych perełek, które twardo stąpią po ziemi i w dłuższym terminie umożliwią osiągnięcie przyzwoitych zysków. 

Tak więc moje pierwsze transakcje oparte o analizę fundamentalną były ujmując to ostrożnie - "nie przyzwoite". Wiedziałem, że rekomendacje wydawane są na okres jednego roku (jeżeli w rekomendacji nie podali inny termin), jednak jeżeli po zakupie moja spółka już po miesiącu straciła na wartości ponad 20% szybko się jej pozbywałem i nie przetrzymywałem ją przez kolejne 12 miesięcy. Po kilku takich nieudanych transakcjach szybko stwierdziłem, że muszę coś zmienić. Zacząłem od badań nad trafnością takich rekomendacji, by sprawdzić czy w ogóle warto dalej iść tą drogą (co powinienem w sumie zrobić przed decyzją o takiej strategii - no ale początki zawsze są "inne"). Wyniki badań niestety nie były zbyt pocieszające. Ponieważ arkusz z tymi statystykami gdzieś mi się zapodział, przygotowałem drugi, bardziej aktualny (tzn. nowsze dane). 

W sumie wybrałem 100 losowych rekomendacji z różnych instytucji finansowych:


Jeszcze dopowiem, że nie jest to ranking instytucji które najlepiej przepowiedziały przyszły kurs akcji, ani ocena która instytucja najtrafniej przepowiada przyszłe ceny - są to jedynie zebrane dane w celu zbadania efektywności  publikowanych rekomendacji.

Do sprawdzenia czy dana rekomendacja była trafna musiałem przejrzeć te, które pojawiły się co najmniej rok temu by sprawdzić jaką cenę osiągnęła spółka po 12 miesiącach. Zauważyłem, że zdecydowana większość rekomendacji to rekomendacje pozytywne (czyli kupna) - ze 100 aż 70. Tylko nieznaczny ułamek wszystkich rekomendacji były rekomendacjami z ceną docelową niższą od ceny w dniu wydania tej rekomendacji - ze 100 tylko 22. Pozostała część to rekomendacje neutralne - z ceną docelową o 10% niższą bądź wyższą od ceny w dniu wydania rekomendacji (ze 100 tylko 8).

Do zbadania skuteczności przyjąłem widełki 10% tzn. że cena docelowa mogła odchylać się od ceny w dniu wygaśnięcia rekomendacji o 10% (dzień wygaśnięcia to dzień w którym mija rok od opublikowania rekomendacji) - ponieważ cena docelowa ustalana jest na rok od dnia wydania rekomendacji. Z moich wszystkich obserwacji wynikło, że tylko 14 (ze 100!) rekomendacji były trafne, co stanowi 14% skuteczność. Przy większej tolerancji (widełki 15%) tylko 19 było trafnych. Dla zbadania krótkoterminowego wpływu opublikowanej rekomendacji dla spółki sprawdziłem również, czy cena po 5 sesjach jakoś znacząco reagowała na pojawienie się tej nowej wiadomości - tu nie zauważyłem jakikolwiek związek. Było obojętnie czy rekomendacja była pozytywna, czy negatywna, spółka w krótkim terminie w ogóle na nie nie reagowała. Dodatkowym kryterium udanej wyceny akcji było przepowiedzenie przyszłego trendu spółki, czyli czy akcja przez kolejny rok będzie rosła, czy spadała (rekomendacja kupna to rekomendacja na trend wzrostowy dla akcji, a sprzedaży na trend spadkowy i analogicznie neutralna rekomendacja to trend boczny (wszystko na przyszły rok)). Tutaj jak zobaczyłem te statystyki to myślałem, że spadnę z krzesła - tylko w 33 przypadkach trend spółki na kolejny rok został dobrze oszacowany (a wystarczyło tylko ocenić czy spółka wzrośnie, czy spadnie, czy pójdzie "bokiem"). Niby najprostsza część, a jednak w zdecydowanej większości cena spółki szła zupełnie w przeciwną stronę niż sugerowały to analizy "fundamentalistów".

Dla lepszej przejrzystości dodam jeszcze czyste liczby bez interpretacji (dla osób, które będą chciały te interpretacje, mogę je przesłać, wystarczy krótko w komentarzach poinformować):



Liczba obserwacji: 100


Typ Rekomendacji Liczba Rekomendacji Trafiony trend rekomendacji % trafionych trendów z rekomendacji
Rekomendacje pozytywne (kupna) 70 20 28,57%
Rekomendacje negatywne (sprzedaży) 22 10 45,45%
Rekomendacje neutralne 8 3 37,50%


Skuteczność rekomendacji
Widełki 5% 6%
Widełki 10% 14%
Widełki 15% 19%
Widełki 20% 25%

Średnia zmiana ceny spółki po roku według rekomendacji +17,45%
Średnia rzeczywista zmiana ceny spółki po roku -8,35%


Jeszcze chciałem dodać, żeby nie było nieporozumień - w wpisie nie chciałem przedstawić analizę fundamentalną jako nie efektywną wycenę spółek. Wręcz przeciwnie, uważam że analiza fundamentalna umożliwia nam dokładniejsze zbadanie kondycji finansowej spółki i może umożliwić osiągnięcie ponadprzeciętnych wyników w długim terminie.
W poście tym przedstawiłem tylko jak trudno jest przepowiedzieć cenę spółki jaką osiągnie po roku.

12 komentarzy:

  1. Bardzo dobry wpis - jeden z lepszych jaki ostatnio czytałem. Takie statystyki były potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż już wcześniej było wiadomo, że rekomendacje są dla wystawiających je instytucji odpowiednią okazją do zakupów lub pozbywania się papierów, a już po upadku Lehman Brothers okazało się co warte są i kto zamawia takie analizy.

    Świetna robota - to potwierdza, że to nikomu nie potrzebna praca (chyba, żeby tak jak zauważyłeś na początku, aby wkręcić niezorientowanych).

    Ku przestrodze innych!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Klienci detaliczni raczej nie powinni kierować się rekomendacjami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie specjalnie nie pisałeś o wnioskach, żeby każdy sobie samemu z tego wnioski wyciągnął. Myślę, że osoby, które już dłużej obserwują rekomendacje dobrze wiedzą, że nie powinniśmy do nich przywiązywać większej wagi. Ale dobry pomysł z tym zbadaniem w ilu w ogóle procentach one się sprawdzają - Twoje wyniki potwierdziły moje przypuszczenia :).
    Osoby "świeże" w tym biznesie muszą się najpierw nauczyć, że nigdy nie należy słuchać innych tylko zawsze powinni kierować się własnymi przekonaniami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe zestawienie !
    Poziom trafności około 28% dla rekomendacji pozytywnych,
    można przyjąć ze należy działać przeciwnie niz zalecają ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mógłbym wtedy poprosić o te profesjonalne interpretacje tych danych ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Profesjonalnie: ;)
    W 28,57% rekomendacji pozytywnych trend spółki przez następny rok został poprawnie oszacowany.
    W 45,45% rekomendacji negatywnych trend spółki przez następny rok został poprawnie oszacowany.
    W 37,5% rekomendacji neutralnych trend spółki przez następny rok został poprawnie oszacowany.

    6% wszystkich rekomendacji odchyla się od ceny rekomendowanej o 5%.
    14% wszystkich rekomendacji odchyla się od ceny rekomendowanej o 10%.
    19% wszystkich rekomendacji odchyla się od ceny rekomendowanej o 15%.
    25% wszystkich rekomendacji odchyla się od ceny rekomendowanej o 20%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mam wrażenie, że rekomendacje wydawane przez biura są pozbawione większego sensu-jak można prognozować cenę spółki w oparciu o założenia jej przepływów finansowych na x lat(!) do przodu, jak ma to miejsce w DCF....Przecież wystarczy niewielka zmiana w modelu i już nam wychodzi całkiem inna wycena.. Tak poza tematem w jednym z Forbesów bodajże z 2008 był pokazany fajny wykres prezentujący jak analitycy dostosowywali swoje analizy do zmian kursu- po załamaniu cen akcji wyceny nagle zostały skorygowane o kilkadziesiąt % w dół choć w fundamentach nic się nie zmieniło:)

      Usuń
  8. Witam... A ja bym na to spojrzał z trochę innej strony i zrobił podobną analizę dla bardziej statycznego okresu na WIG-u. Otóż przejrzałem daty wystawienia rekomendacji i zdecydowana większość pochodzi sprzed sierpnia 2011 (duża ilość rekomendacji pochodzi z lat 2010 i pierwsza połowa 2011) - z czym to jest związane...?
    W ciągu dwóch tygodni (od sierpnia 2011) indeks WIG20 spadł o 600 punktów, a w kolejnych 2 miesiącach spadek sięgnął niemal 700 pkt. Nie jest to normalna reakcja rynku i takie kryzysowe zachowanie wypaczyło znaczącą te rekomendacje.
    Biorąc pod uwagę "szerokie spojrzenie" na rynek, trafność rekomendacji "sprzedaj" nie pochodzi raczej z "fachowości" analityków a szczęśliwego momentu ich wystawienia. :D
    A na koniec - podejście i pomysł super i potwierdzający tezę: "Jeśli ktoś Ci za darmo daje informacje w tych czasach to znaczy, że ta informacja powinna dotrzeć przede wszystkim do Twoich wrogów!!"
    Arnolddgt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawda, że informacje za darmo nic nie są warte. Świetny przykład są właśnie wszelkiego rodzaju blogi, gdzie można naprawdę znaleźć wiele cennych wiadomości. Trzeba tylko potrafić wyfiltrować te, które mogą przynieść korzyść.
      Z tym zbadaniem rekomendacji dalej wstecz to też uważam, że do dokładniejszych wyników trzeba by sprawdzić rekomendacje w okresie bessy oraz hossy na rynku. Arnolddgt możesz samemu zbadać to zjawisko uwzględniając starsze dane. Mnie ten wpis właśnie poruszył do dokładniejszego zbadania tego zjawiska, tzn. do poszerzenia zakresu obserwacji. Tak w ogóle to świetny wpis, należy się naprawdę wielka pochwała autorowi!

      Usuń
  9. Mi w pewnym momencie doradzono inwestycję w złoto. Jeśli chodzi o wrocław, mennica oferuje złoto w naprawdę dobrej cenie, więc wszedłem w to :) I w sumie nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie rośnie wiecznie - póki jest hossa to dobrze jest ją wykorzystywać, ale trzeba też pamiętać (mieć z tyłu głowy), że cena za jaką złoto się teraz kupuje jest wygórowana bez podstaw fundamentalnych (również i kryzys gospodarczy jaki przeżywają USA i Europa) nie powinny wywindować ceny w okolice 2000 $! W historii przeżywaliśmy już gorsze czasy i złoto (uwzględniając inflację) po 2200 $ to okolice historycznych szczytów (notowania z 4 wieków!). Także wspinaczka na tym kruszcu powinna się w przeciągu kilku lat (może 5 lat) skończyć. NIC NIE ROŚNIE WIECZNIE - podobnie jak słynna bańka tulipanowa w Holandii (tłumaczenie wtedy: kupię jeden tulipan i rozmnożę go do nieskończoności...), a złoto teraz? Zabezpieczy mnie przed kryzysem? Bzdura! Jeżeli faktycznie mają nastąpić tak trudne czasy to po co komu złoto? Wtedy będziemy potrzebowali chleb, a nie metale!

      Usuń