Translate my BLOG

czwartek, 30 lipca 2020

Fortinet (FTNT)

Bezpieczeństwo teleinformatyczne coraz ważniejszą częścią gospodarczą
FTNT 29.07.2020 - 136,52 $ 

Fortinet jest firmą, która zajmuje się rozwojem i sprzedażą oprogramowania, urządzeń oraz usług z dziedziny bezpieczeństwa teleinformatycznego, a w świecie postępującej digitalizacji bezpieczeństwo informatyczne staje się coraz ważniejszą częścią gospodarczą. Spółka koncentruje się głównie na wzroście obrotów, które umożliwić mają zdobycie jak największej części sektora w którym firma działa - pod względem przychodów jest czwartym na świecie przedsiębiorstwem w branży zabezpieczeń sieciowych. Założona w 2000 roku spółka dzisiaj na wagę przynosi ok. 22,5 mld. $ kapitalizacji rynkowej. Zatrudniają w sumie 7448 pracowników i jak to przystaje na silnie rozwijającą się firmę technologiczną nie płaci dywidendy.


Dane fundamentalne wyglądają bardzo dobrze - z początku koncentracja na zdobywanie jak największej części gałęzi gospodarczej, dzisiaj powoli ważniejsza staje się już maksymalizacja zysków. Marża zaczęła rosnąć i tak zysk netto z 31 mln. $ w 2017, eksplodował do 332 mln. $ w 2018 roku. W kolejnych latach wynik netto się utrzymywał i tempo wzrostu obrotów nie spadało. Jako ciekawostkę dodam, że P/E ratio w 2016 roku wynosiło 1261, co oznacza, że przy przychodach jakie wtedy uzyskiwali, potrzebowaliby 1261 lat aby pokryć wartość swojej firmy na giełdzie. Dzisiaj wskaźnik ten wynosi ok. 64, co według klasycznych mierników wyceny oznacza, że spółka nadal jest bardzo droga, jednak mimo astronomicznie wysokiej wyceny cztery lata wcześniej, kurs akcji zdołał w tym czasie wzrosnąć o kolejne 200%. Pokazuje to jak giełda wyprzedza w wycenie wyniki jakie spółka w przyszłości może osiągać - kiedy wycena jest wysoka, oczekiwania co do przyszłości firmy są duże i jeśli tempo rozwoju zostaje utrzymane, akcje w kursie wzrosną szybciej do niższej wyceny rynkowej. Dlatego też silnie rozwijające się spółki nie powinno się wyceniać o same wyniki jakie osiągają, a więcej o dynamikę wzrostów obrotów. 

W przypadku Fortinet obroty z roku na rok z ostatnich 10 lat rosły średnio o 24%. Dodatkowo firma się nie zadłuża, co przy spółkach z tego sektora oraz szczególnie w obecnych okolicznościach jest rzadkością - wysoka dynamika wzrostowa przy braku zadłużeniu bardzo dobrze wróży na przyszłość. Więcej informacji odnośnie osiągnięć finansowych dodaję tradycyjnie na koniec artykułu:

niedziela, 26 lipca 2020

DocuSign (DOCU)

Trading z trendem - jak zarządzać pozycją?
26.07.2020

Zazwyczaj przedstawiam spółki interesujące pod względem inwestycyjnym, więc dzisiaj dla odmiany omówię pozycję tradingową. Firma, która posłuży jako przykład to DocuSign - silnie rozwijająca się spółka z sektora technologicznego, która umożliwia organizacjom zarządzanie umowami elektronicznymi. Kapitalizacja spółki przekracza 34 mld. $, zatrudniają 3909 osób. Wyceniana główne w oparciu o rosnące obroty, które w ostatnich trzech latach rosły średnio o 33% (z roku na rok). Oznacza to, że idealnie wpisuje się w modne spółki typu "growth" i nie można ją wyceniać w oparciu o osiągane wyniki finansowe. 


Jako, że na giełdzie notowana jest od 2018 roku nie mamy wglądu do dalszej historii sprzed debiutu. Historia wyników sięga 2016 roku i od tego czasu najważniejszy wyznacznik tego rodzaju spółek (wzrost obrotów) przyjmuje wykres wykładniczy - w 2016 roku obroty wynosiły 250 mln. $, a w 2019 roku już 700 mln. $. Taka dynamika wzrostowa sprzyja kursowi akcji, które od debiutu (2018) zyskały do dzisiaj 380%. Najważniejsze, że akcje firmy poruszają się w stabilnym trendzie wzrostowym, a to ułatwia zarządzanie pozycją.

DOCU 24.07.2020 - 190,95 $ 

W trakcie "koronawirusoego" krachu, akcje cofnęły o niecałe 30%, czyli mniej niż szeroki rynek. Jako, że korzystają na digitalizacji (który po ostatnich wydarzeniach przyspieszył), firma tym bardziej staje się interesująca. Późniejsze przejście do trendu wzrostowego było bardzo stabilne - cena akcji rosła dynamicznie, korekty sięgały maksymalnie 20% (co przy tej dynamice wzrostów nie jest dużo). Oznacza to, że można było szukać poziomów na przyłączenie do wzrostów. 

Każde kolejne wybicie nowego wyższego szczytu jest sygnałem zakupu jako przyłączenie do momentum. Słabość kursu, czyli korekty można z kolei wykorzystać w oparciu o najgłębsze cofnięcia - najgłębsze cofnięcie w minionych czterech miesiącach wyniosło 20%, czyli spadek o większą wartość od 20% jest sygnałem do zmiany charakteru trendu (być może i odwrócenia trendu). Dla osób, które chcą wykorzystać ogólny trend spółki w jakim znajduje się od jeszcze dłuższego czasu, może z kolei posłużyć najgłębsza korekta w minionych dwóch latach - czyli cofnięcie ceny o 30% - spadek, który przekroczy tą wartość, można wykorzystać do wyjścia z transakcji. Obecnie kurs spółki znajduje się w krótkoterminowym trendzie bocznym, jednak jest to podyktowane ogólną kondycją rynku - również indeks technologicznych spółek znajduje się w korekcie. Jeśli cena akcji wcześniej wybije powyżej najwyższych szczytów niż indeks, to mamy dodatkowe potwierdzenie utrzymującej się przewagi firmy nad rynkiem.

Dodam, że jestem w posiadaniu tych akcji. Moja strategia zarządzania pozycją opiera się głównie na jak najdłuższym wykorzystaniu trendu wzrostowego. Pierwszym ważnym wsparciem jest cena 181 $ (poprzedni dołek), następnie 172 $ (zasięg najgłębszej korekty z minionych czterech miesięcy), ostatni poziom wsparcia tworzy cena 150 $ (zasięg najgłębszej korekty z ostatnich dwóch lat).

piątek, 24 lipca 2020

Intel Corporation (INTC)

Tania, dywidendowa spółka z sektora technologicznego
INTC 24.07.2020 - 50,56 $ 

Spółki technologiczne w minionych trzech miesiącach wzrosły do wyjątkowo wysokich poziomów, jednak nie wszystkie. Również w tym sektorze znajdą się firmy, które przy dobrych fundamentach wycenione są "tanio". Jedną z tych spółek jest Intel Corporation - największy na świecie producent układów scalonych, jej obecna kapitalizacja rynkowa wynosi 252 mld. $ i zatrudniają w sumie 110 800 pracowników. 

Fundamentalnie, szczególnie w ujęciu ostatnich pięciu lat wygląda wszystko bardzo dobrze i mimo tego cena akcji jakby stała w miejscu - w pięcioletnim horyzoncie czasowym kurs wzrósł o zaledwie 100%, "zaledwie" gdyż konkurencja ten czas wykorzystała znacznie lepiej (AMD zyskała prawie 4000%, a NVDA 2000%). Tym samym wycena spółki INTC w stosunku do konkurencji jest wręcz śmiesznie niska - czy jest to więc okazja do zakupów?


Jeśli regularnie czytasz mój blog to pewnie już wiesz, że kiedy wycena danej spółki jest niska to nie koniecznie musi to być okazja do inwestycji. Przy spółce Intel sytuacja jest dlatego gorsza, iż niedawno straciła bardzo ważnego klienta (Apple) i w dodatku wraz z ogłoszeniem ostatnich wyników kwartalnych poinformowała, że produkcja mikroprocesorów opóźni się o pół roku. Wiadomość ta, mimo bardzo dobrych wyników finansowych (opublikowanych w ostatnim raporcie) doprowadziła do ponad 15% przeceny. Tym samym wycena spółki spadła do najniższych poziomów od ponad pięciu lat (w okresie kiedy pozostałe firmy technologiczne biją rekordy w wycenach). Oznacza to, że w ujęciu kilku miesięcznym Intel prawdopodobnie dalej pozostanie w tyle. 

Długookresowo, niska wycena fundamentalna wynika z dużo niższego wskaźnika wzrostów wyników finansowych. Obroty z roku na rok firmy INTC w ostatnich trzech latach rosły średnio o 3,7%, z kolei konkurencja odnotowała wzrost obrotów o ok. 20% (AMD oraz NVDA). Intel jest więc klasyczną spółką typu "value" - rośnie powoli ale stabilnie, nie ma dużych wahań i płaci znacznie wyższą dywidendę (2,2%) niż spółki konkurencyjne.

Oznacza to, że Intel jest spółką dla osoby, której zależy na stabilności i regularnym przypływie pieniężnym. Potencjał wzrostowy tej firmy oceniam na znacznie niższy niż wymienionych wcześniej dwóch spółek konkurencyjnych (AMD oraz NVDA). Jednak za to i ryzyko do głębszego obsunięcia jest w przypadku Intel dużo mniejsze. Więcej danych jak zwykle dodaję na końcu wpisu:

środa, 22 lipca 2020

Quality Leveraged (WFATTRADER)


Dawno nie pisałem o mojej pracy na giełdzie, więc nadrobię to krótką aktualizacją. Dodam przy tym, że wpis ten nie należy spostrzegać jako reklamę lub zachętę do nabywania udziałów w portfelach jakimi zarządzam – jest to tylko krótkie podsumowanie moich wyników z ostatnich blisko czternastu miesięcy odkąd mój certyfikat notowany jest na giełdzie.

Zanim przejdę do podsumowania dla niewtajemniczonych: zarządzam portfelem, który notowany jest na giełdzie, mój zarobek na nim w pierwszej linii zależny jest od samej wartości certyfikatu, gdyż odzwierciedla on moje prywatne portfele. Dodatkowo za zarządzanie nimi otrzymuję prowizję od zainwestowanej w nich kwotach. Różnica w stosunku do klasycznych funduszy inwestycyjnych polega na tym, że prowizję tą otrzymuję tylko w momencie wygenerowania dodatniej stopy zwrotu. W przypadku wygenerowania ujemnej stopy zwrotu ja nic na tym dodatkowo nie zarobię, a wszystkie koszty wliczone są w wycenie certyfikatu.
 
Wracając do aktualizacji: w sumie odpowiedzialny jestem za trzy portfele, które do kupienia są na giełdzie w Stuttgarcie (HQSP Investing, Megatrend Trading i Quality Leveraged). Różnice pomiędzy nimi wynikają z regulacji nałożonych przez emitenta, które kontroluje BaFin (niemiecki odpowiednik do polskiego KNF) – w jednym np. zarządzam tylko akcjami, w drugim mogę nabywać dodatkowo instrumenty pochodne, muszę się również trzymać wytycznymi, tzn. nie mogę np. inwestować w spółkę, której obroty z ostatnich kilku lat maleją - wszystko zgodnie z przedstawioną w prospekcie emisyjnym strategią. Moje zadanie jest się tych wytycznych trzymać i oczywiście wygenerować przy tym satysfakcjonującą stopę zwrotu (lepszą od benchmarku) w połączeniu z zmiennością, która nie powinna być większa od rynkowej. W wpisie tym podsumuję moją pracę w najbardziej aktywnie zarządzanym portfelu – Quality Leveraged.

Certyfikat Quality Leveraged (symbol: WFATTRADER) zadebiutował 9 czerwca 2019, czyli uczestniczył w największym krachu ostatnich dziesięcioleci, który zaobserwowaliśmy w pierwszej połowie tego roku. Maksymalne obsunięcie benchmarku (benchmarkiem jest MSCI World na bazie €) podczas „koronawirusa” wyniosło -35%, mój certyfikat cofnął w tym czasie o -33,5%. Dynamika tego krachu była tak duża, że trudno było wykorzystać ją do odwrócenia się i zarobienia na spadku. Podobnie wyglądało to w okresie odreagowania – odbicie mieliśmy bardzo gwałtowne i inwestorzy, którzy próbowali ograniczyć straty podczas krachu, mieli później poważne trudności z znalezieniem dobrego momentu do ponownego wejścia. Mimo, że w okresie spadków posiadałem instrumenty lewarowane, portfel mój nie ucierpiał tak mocno, co wynika z aktywnego „tradowania paniki”, gdybym tego nie robił, obsunięcie miałbym troszeczkę większe. Pełną historię transakcji można prześledzić np. u emitenta (Lang & Schwarz), dla osób, które nie poruszają się tak płynnie po niemieckojęzycznych stronach, niżej skopiowałem wszystkie dotychczasowe transakcje do tabeli w excelu:

Pełna historia transakcji portfela Quality Leveraged
 
Przechodząc do strategii: portfel staram się prowadzić według strategii jaką od początku rozpoczęcia „koronawirusowego bałaganu” opisuję na blogu, czyli omijam spółki najbardziej dotknięte trwającym kryzysem i wyszukuję te akcje, które na tej sytuacji mogą najwięcej skorzystać. Taką strategią zarządzany przeze mnie certyfikat Quality Leveraged w minionych czterech miesiącach zyskał ok. 65%, a od debiutu jego całkowita stopa zwrotu wynosi już ok. 38%, co mimo największego krachu ostatnich dziesięcioleci, daje średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 37%. W stosunku do szerokiego rynku z którym ten portfel się mierzy wynik mogę uznać za bardzo dobry, gdyż MSCI World wzrósł w tym samym czasie o zaledwie 7%. Pełną historię notowań przedstawiam na poniższym wykresie:
  
Quality Leveraged 22.07.2020 - 137,96 €
 
Obecnie skład portfela mieści się w 11 pozycjach i po ostatnich bardzo silnych wzrostach delikatnie zmniejszam swoją ekspozycję na rynku celem nagromadzenia gotówki, którą będę mógł wykorzystać, kiedy rynek odnotuje większe cofnięcie. Na chwilę obecną wartość gotówkowa w tym certyfikacie oscyluje w przedziale 10-20% (w zależności od transakcji, które uwalniają wolne środki). Ostatnie transakcje dokonywałem celem zaksięgowania zysków i kiedy widziałem, że ogólna siła nadal jest utrzymywana, pozycję odnawiałem kilka procent niżej. Dokładny aktualny skład portfela wygląda następująco:

Aktualny skład portfela Quality Leveraged na 22.07.2020

Jeśli spółki technologiczne będą utrzymywać przewagę nad pozostałymi firmami z innych sektorów, to portfel będzie na tym dalej korzystać. W przeciwnym przypadku będę na bieżąco dostosowywał się do obecnej sytuacji na giełdzie. Jeśli z kolei rynek się załamie i przejdzie w dłużej trwający trend spadkowy, wtedy zamierzam nabyć instrumenty zabezpieczające zysk (opcje, odwrócone ETF'y lub/i kontrakty) - mam tylko nadzieję, że ewentualne załamanie nie przyjmie podobnie gwałtowny charakter spadkowy jak w pierwszym kwartale tego roku. Ogólna sytuacja rynkowa jest trudna do handlowania, gdyż psychologiczne uczucie, że panujące wzrosty nie są potwierdzone fundamentalnie dawno nie było tak duże jak w dzisiejszych czasach. Dlatego należy zachować czujność, ale nie można się też bać obecną sytuację wykorzystywać - zarabiamy na obecnej sytuacji rynkowej, a nie na "naszych oczekiwaniach i przeczuciach".

Na koniec przypomnę, że w wycenie certyfikatu wliczone są już wszystkie koszty i kiedy certyfikat wybije powyżej poprzedniego szczytu, odjęta zostanie w wycenie prowizja od zysków, która następnie trafia do mnie (za każdym razem kiedy wybija nowy szczyt ta prowizja jest odliczana). Mimo tego całkowita stopa zwrotu (ok. 38% w niecałe 14 miesięcy) powinna być zadowalająca. Również moje pozostałe dwa certyfikaty pozostawiły benchmark daleko w tyle: HQSP Investing od debiutu zyskał 22% (16,6% w skali roku), a certyfikat Megatrend Trading 26,1% (20,8% w skali roku) i to mimo największego krachu na giełdach od ponad 30 lat. Czas pokaże, czy przewagę tą będę w stanie w przyszłości dalej utrzymywać.   

Jeśli chcesz się nauczyć inwestować oraz zarządzać swoim portfelem w taki sposób, aby przynosiło to satysfakcjonujący wynik - w mojej książce dokładniej opisałem jakie kryteria dana firma powinna spełniać abym się nią zainteresował zarówno pod względem tradingowym jak i inwestycyjnym. Z kolei dla osób, które chciałyby pójść na skróty - niedawno uruchomiłem konsultacje w których w ramach mojego doświadczenia pomagam w wybraniu tej najbardziej odpowiedniej dla Ciebie drogi:

poniedziałek, 20 lipca 2020

FactSet Research Systems (FDS)

Dane to "złoto przyszłości"
FDS 20.07.2020 - 352,35 $

W świecie digitalizacji i dużego przepływu informacji, dane są najcenniejszym surowcem XXI wieku. FactSet Research to firma zapewniająca narzędzia informatyczne oraz analityczne dla traderów, bankierów, analityków i menedżerów zarządzających portfelami inwestycyjnymi. Spółkę zaliczać można do firm niecyklicznych - powiedziałbym, że szczególnie w okresie kryzysów gospodarczych jest ważnym dostarczycielem informacji dla wielu instytucji finansowych. Spółka powstała w 1978 roku,  jej obecna kapitalizacja rynkowa wynosi 13,3 mld. $ i zatrudniają w sumie 10 065 pracowników.


Firma pod względem fundamentalnym stoi bardzo dobrze, jednak sama wycena najwyższa o ponad 10 lat. Dlatego dla mnie do inwestycji interesująca dopiero po większym cofnięciu (o minimum 30%). Technicznie wygląda bardzo dobrze - akcje ponad poprzednie szczyty wybiły dużo wcześniej niż szeroki rynek. Oznacza to, że przewagę nad indeksem utrzymała również w okresie minionego krachu. Więcej informacji jak zwykle na końcu:

piątek, 17 lipca 2020

Accenture PLC (ACN)

Stabilna w przychodach, zmienna w kursie akcji
 ACN 16.07.2020 - 219,03 $

Kolejna interesująca spółka do inwestycji długoterminowej: Accenture PLC. Firma z siedzibą w Dublinie (Irlanda), jej kapitalizacja rynkowa wynosi ok. 145 mld. $ i zatrudniają w sumie 492 000 pracowników w tym 6000 w Polsce. Jest jednym z największych na świecie przedsiębiorstw outsourcingowych i konsultingowych w dziedzinie zarządzania i technologii (w tym technologii informatycznych). Notowana na giełdzie w USA, jest częścią indeksu S&P500

Fundamentalnie stoją wyśmienicie: rosną obroty, zysk netto, free cash flow, jednocześnie spada liczba akcji i do tego nie jest zadłużona. Stabilność finansowa nie idzie w parze z stabilnością kursu akcji - przynajmniej w ostatnich trzech latach. Jednak podwyższoną zmienność można wykorzystywać do zajęcia pozycji długoterminowej.


Średnioroczna stopa zwrotu z minionych dziesięciu lat wyniosła 18,8%, do tego dochodzi dywidenda, która przy obecnym kursie przynosi dodatkowe 1,46% w skali roku, przeznaczając na nią nie więcej niż 50% wypracowanych zysków. Wycena obecnie dosyć wysoka, jeśli ale zmienność kursu z ostatnich trzech lat będzie kontynuowana, to możliwe że przyszłą korektę można wykorzystać do zakupu. Więcej informacji zamieszczam tradycyjnie na końcu:

środa, 15 lipca 2020

Czy na amerykańskich akcjach mamy bańkę?

Mimo pandemii, kwarantann i największego bezrobocia od wielu dziesięcioleci, amerykańskie indeksy giełdowe znają tylko jeden kierunek - do góry. Rośnie przekonanie, że rynki finansowe totalnie "odkapslowały" się od realnej gospodarki, a głównym motorem napędowym niby są "drobni inwestorzy", którzy w swojej niewiedzy "pchają rynek do góry"...

Podczas pierwszego kwartału odnotowano rekordową liczbę nowych otwarć kont maklerskich. Szczególnie dużym sukcesem cieszy się broker Robinhood, który brakiem prowizji przyciągnął wielu młodych inwestorów, a kiedy firma oferuje coś za darmo, to oznacza, że produktem jest klient. Klient tego brokera przejmuje rolę dostarczyciela płynności - tzn. broker sprzedaje ruch klientów market makerowi (nie mylić z market makerem z forex), który następnie za zwiększony obrót otrzymuje od giełdy większe zniżki. Do największych tego rodzaju instytucji należą m.in. Citadel Securities,  Goldenberg Hehmeyer, Winterflood Securities itd.

W taki o to sposób trading staje się również dla prywatnego inwestora bardzo atrakcyjny, a to powoduje, że zainteresowanie rynkami finansowymi rośnie. Tym samym na rynek wpływa nowy kapitał, który powoduje wzrost wyceny rynków. STOP!

Ta bardzo często przytoczona argumentacja zgodnie z którą prywatni inwestorzy windują ceny akcji do góry jest niepoprawna! Odsetek drobnych inwestorów w świecie rynków finansowych jest dla dużych spółek praktycznie nieodczuwalny. Przy tym rynek tworzą właśnie te duże firmy - kapitalizacja 100 największych spółek odpowiedzialna jest za ok. 50% łącznej kapitalizacji wszystkich firm na świecie! Jeśli więc drobni inwestorzy mieliby "ruszać" rynkiem to musieliby koncentrować swoje inwestycje w te największe firmy...

Kapitał przeciętnego prywatnego inwestora jest bardzo mały, a spółki w które taki inwestor się najczęściej angażuje zaliczać można do "tych z drugiego rzędu". Drugiego rzędu pod względem "jakości" i kapitalizacji. Poniżej tabela najpopularniejszych akcji u jednego z największych brokerów na świecie dla drobnych inwestorów, Robinhood:


Dla uświadomienia w jakie spółki ten przeciętny inwestor się angażuje, poniżej zestawienie stóp zwrotu w ujęciu year-to-date:
  1. Ford Motor Company -30,45%
  2. General Electric -38,20% 
  3. American Airlines -59,51%
  4. The Walt Disney Company  -17,96%
  5. Delta Air Lines -55,04%
Niestety w Polsce nie wygląda to lepiej, tu ulubionymi akcjami są:
  1. Jastrzębska Spółka Węglowa -10,00%
  2. CCC -44,67%
  3. KGHM +10,90%
  4. Alior Bank -42,00%
  5. Wittchen SA -33,33%
Zapytam zatem ironicznie: czy oby na pewno to drobnym inwestorom możemy zawdzięczać rajd na giełdach? Spółki te zaliczać można do słabych, ich wpływ na rynek wraz ze spadającą ceną maleje (i wraz ze spadającą ceną niestety rośnie zainteresowanie tymi akcjami od strony prywatnych inwestorów). Dlatego teza, w której napływ kapitału od strony drobnych inwestorów powoduje, że giełdy rosną, jest po prostu błędna.

Giełdy w Stanach rosną, a prywatni inwestorzy tracą, czyli tak naprawdę nic się nie zmieniło - nożyce pomiędzy klasą średnią a wyższą dalej się rozszerzają. Dla potwierdzenia mojej tezy można dodatkowo zestawić dzienny obrót do liczby osób posiadających udziały w danej spółce. Dla przykładu: Tesla która w ujęciu year-to-date wzrosła o niesamowite 262% na zestawieniu najbardziej popularnych akcji wśród "Robinhooderów" znajduje się dopiero na dziesiątym miejscu - w sumie 480 604 osób jest w posiadaniu tych akcji. Natomiast dzienny obrót akcjami tej spółki wyniósł na ostatniej sesji blisko 15 mld. $, a to oznacza, że prywatny inwestor musiałby być w posiadaniu udziałów o wartości przekraczające 30 000 $. Inny przykład: Nvidia, która w kursie akcji od początku roku wzrosła o 77%, jej obrót na ostatniej sesji wyniósł 3,2 mld. $, a liczba "Robinhooderów" którzy są w posiadaniu tych akcji wynosi zaledwie 139 217 osób. Czyli przeciętny prywatny inwestor musiałby posiadać akcje spółki o wartości ok. 23 000 $, żeby tylko pokryć dzienny obrót. W rzeczywistości przeciętny klient tego brokera wpłacone na konto ma zaledwie kilka tysięcy i obraca kwotami nieprzekraczającymi tysiąca dolarów.

Jeśli więc duży napływ "świeżej" gotówki od prywatnych osób nie powoduje wzrostów na akcjach, to kto za ten wzrost jest odpowiedzialny?

Odpowiedź jest prosta: instytucje finansowe, które w wyniku działań banków centralnych nie mają lepszych alternatyw niż lokowanie pieniędzy w klasach o podwyższonym ryzyku, czyli w akcjach.

Czy powoduje to, że tworzy nam się bańka?

To, że giełda w USA jest "droga" czytam już od dobrych dziesięciu lat i mimo tego akcje dalej rosną. Wycena amerykańskiego rynku jest bardzo wysoka - to trzeba przyznać. Jednak do bańki mamy jeszcze daleko. Słowo bańka przywoływane jest zazwyczaj od osób, które w tych wzrostach nie uczestniczą i skoro w nich nie uczestniczą to trzeba znaleźć argument dlaczego. Bańka kojarzy się negatywnie, więc przy argumentacji o "dmuchaniu nowej bańki" pojawia się psychologiczne wytłumaczenie, które usprawiedliwia własne ego do tego aby w tych wzrostach nie uczestniczyć - w myśl "jestem mądrzejszy od tłumu i nie pakuję się w fundamentalnie nieracjonalny rynek". Takim sposobem inwestora ominąć może świetna okazja do zarobienia kilku groszy.

Patrząc na poszczególne spółki - zdecydowana większość akcji odpowiedzialnych za wzrosty na giełdach, odnotowuje rosnące zyski. Wycena tych spółek porusza się w kanale, który raz wyznacza wycenę na wysokim, a raz na niskim poziomie. Obecnie znajdujemy się na górnym ograniczeniu tego kanału, co oznacza, że teraz rynki wycenione są ponadprzeciętnie wysoko. W niektórych przypadkach (Apple, Tesla) wycena ta osiąga już skrajne wartości, jednak nie odnosi się to do masy spółek, które w połączeniu miałby tworzyć bańkę.

Dlatego dokonując inwestycji należy selektywnie wybierać, w które spółki chcemy się w tym momencie zaangażować na dłuższy okres. Czy aktualna bardzo wysoka wycena Tesli będzie w przyszłości uzasadniona, tego dzisiaj nie jesteśmy w stanie określić - na razie rynek rozgrywa scenariusz, w którym ta wycena będzie w przyszłości usprawiedliwiona. Podobne historie mieliśmy na akcjach Amazona, która jeszcze w 2015 roku wyceniona była na podobnym poziomie jak dzisiaj Tesla, przy tym Amazon dzisiaj spostrzegany jest jako "pewniak inwestycyjny".

Dla osób, które chcą dowiedzieć się więcej odnośnie baniek spekulacyjnych, gorąco polecę książkę "Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów" - klikając na tytuł/zdjęcie przejdziesz do sklepu w którym książkę możesz kupić.

https://maklerska.pl/ksiegarnia/niezwykle-zludzenia-i-szalenstwa-tlumow/ref/DanielHe/

Również trzeba pamiętać, że wiecznie zmieniające się otoczenie wpływa na sposób wyceny przyszłości. Sposób spostrzegania rynków finansowych ciągle się zmienia. Poniżej krótkie zestawienie w jaki sposób inwestowano w przeszłości:

1910-1920 - inwestowało się głównie w obligacje, akcje były wysoko spekulacyjnym instrumentem finansowym (podobnie jak dzisiaj kryptowaluty).

1930-1940 - B. Graham "spopularyzował" inwestowanie w akcje, w którym wycena opierała się głównie na cenie do wartości księgowej. Gdy wskaźnik ten znajdował się poniżej jednego, akcje spostrzegane były jako "atrakcyjne do inwestycji", wszystko powyżej jednego to wysoko spekulacyjne inwestycje. Obecnie taka strategia to inwestycja w akcje z dużymi problemami fundamentalnymi.

Po drugiej wojnie światowej, aż do lat 50 XX wieku, najbardziej popularną strategią, było inwestowanie dywidendowe. Okres ten zapoczątkował politykę podwyższania wypłaty dywidendy - najstarsze nieprzerwane podwyżki sięgają właśnie tamten okres.

1960-1980 - inwestowano najwięcej w spółki z wysokim wskaźnikiem wzrostu zysku.

1980-1990 - najważniejszym wskaźnikiem był przypływ pieniężny (cashflow).

2000-2010 - przypływ pieniężny na zainwestowany kapitał.

2010-dzisiaj - najważniejszym wskaźnikiem jest wzrost obrotu jako wyznacznik tempa rozwoju firmy.

Mierzenie tempa rozwoju przy pomocy wzrostu obrotów powoduje, że największym zainteresowaniem cieszą się spółki typu growth. Dodatkowo niskie stopy procentowe powodują, że pozyskiwanie kapitału obcego jest niezwykle proste i właśnie przez to tworzy się zagrożenie do tego, że będzie się tworzyć nowa bańka. Oznacza to, że jeśli chcemy doszukiwać się baniek, to powinniśmy robić to właśnie w akcjach silnie rozwijających się - wyceny niektórych spółek są przeogromne. Więcej odnośnie trwającej przewagi spółek typu growth nad value opisałem w tym wpisie: "Czy cykl się zmieni? W które spółki inwestować?"

Mimo tego spółki silnie rozwijające się nie należy spostrzegać jako zagrożenie - tak długo jak one rosną, tak długo my inwestorzy możemy na tym zarabiać. Wiele razy podkreślałem aby wykorzystywać obecną sytuację i nie próbować prognozować jakie zmiany w przyszłości zobaczymy. Inwestując teraz korzystamy na obecnym scenariuszu inwestycyjnym, kiedy ten scenariusz zacznie się zmieniać, dopiero wtedy staramy się dostosować do nowych warunków.

Reasumując: większość drobnych inwestorów angażuje się w totalnie złe spółki i ich realny wpływ na rynek jest dużo mniejszy niż wiele osób to sugeruje. Drobni inwestorzy windują jedynie ceny małych spółek do góry, jednak te małe spółki nie mają tak dużego wpływu na indeksy, tym samym wzrosty na indeksach nie zawdzięczamy prywatnym inwestorom tylko instytucjom finansowym.

Jeśli zauważyłeś/aś, że jesteś w posiadaniu spółek najchętniej kupowanych przez prywatnych inwestorów i Twoja stopa zwrotu z inwestycji nie jest wystarczająco satysfakcjonująca, to zachęcam się dokształcić - polecić mogę swoją książkę: "Giełda, inwestycje, trading" (klikając na tytuł przejdziesz do sklepu w którym książkę możesz kupić). Również polecić mogę Tobie darmowy e-book przygotowany przez LYNX Broker (klikając na poniższy baner przejdziesz do strony, gdzie e-book możesz pobrać):

https://www.lynxbroker.pl/guru-ebook/

Przypomnę również o tym, że jeśli przy rejestracji powołasz się na mój blog, wpisując w miejsce kuponu "pamietnikgieldowy" otrzymasz 50$ zwrotu prowizji od transakcji:


Jeśli z kolei chcesz pójść na skróty i nie masz czasu do tego aby samemu zająć się wyszukiwaniem przyczyn odpowiedzialnych za osiągnięcia rynkowe, które może pozostawiają wiele do życzenia, to mogę zaoferować swój czas - niedawno uruchomiłem konsultacje, w których w ramach mojego doświadczenia postaram się Tobie w tym pomóc:

sobota, 11 lipca 2020

EPAM Systems (EPAM)

Obiecujący kandydat do inwestycji
EPAM 10.07.2020 -  260,84 $

Stabilny trend kursu akcji EPAM System czyni spółkę interesującym kandydatem do tradingu pozycyjnego i jeśli stabilność osiąganych wyników będzie kontynuowana, również do inwestycji długoterminowej. Firma jest globalnym dostawcą usług inżynierii oprogramowania i doradztwa IT, jej obecna kapitalizacja rynkowa wynosi niecałe 15 mld. $ i zatrudniają w sumie 32 561 pracowników. Spółka na giełdzie notowana jest od 2012 roku i od tego czasu zyskała już prawie 1800% w kursie akcji, doświadczając przy tym zaledwie cztery korekty, których głębokość spadków przekroczyła 30%. 


Silnym i przede wszystkim stabilnym wzrostom towarzyszą bardzo dobre dane fundamentalne. EPAM swoimi zyskami nie dzieli się w formie dywidendy (normalne przy silnie rozwijających się spółkach technologicznych). Również interesującą informacją jest fakt, że spółka nie jest zadłużona, co przy firmach z tego sektora i przede wszystkim w obecnych okolicznościach rynkowych jest rzadkością - kapitał pozyskują głównie z rynku finansowego rozwadniając udziały akcjonariuszy (jak widać nie wpływa to negatywnie na kurs akcji, więc ewentualne przyszłe skupy akcji mogą dodatkowo jeszcze bardziej uskrzydlić notowania). Sama wycena firmy dosyć wysoka, ale nie powinno to dziwić - jeśli tempo rozwoju będzie utrzymane, firma może szybko osiągnąć "uczciwą" wycenę w której kolejna korekta nie sięgnie poziomów sprzed przewartościowania w dniu zakupu. Więcej danych tradycyjnie zamieszczam na końcu:

piątek, 10 lipca 2020

Hypoport (HYQ)

Niemiecka spółka holdingowa jako inwestycja długoterminowa?
HYQ 10.07.2020 - 423,75 €

Czas na kolejną firmę z listy kandydatów do portfela "Najlepszych Akcji Świata" - Hypoport. Firma jest spółką matką sieci firm technologicznych dla branży kredytowej, nieruchomości i ubezpieczeń. Założona została w 1999 roku, jej obecna kapitalizacja rynkowa wynosi ok. 2,5 mld. € (ok. 3,1 mld. $). Licząc od stycznia 2009 roku kurs akcji wzrósł o ponad 10 000%, dla mnie jako inwestycja interesująca stała się jednak dopiero w 2017 roku - od tego czasu cena wzrosła o blisko 500%. Niestety ale nigdy nie znalazłem odpowiedniego momentu do zakupu, co pokazuje dlaczego dla długoterminowych inwestycji, szczególnie w silne trendowo spółki, czasami nie warto zwlekać z zakupem...


Silnym wzrostom kursu akcji oczywiście towarzyszy wzorowa kondycja fundamentalna. Zysk netto oraz obroty stabilnie z roku na rok coraz wyższe. Sama wycena, jak to przystaje na silnie rozwijającą się spółkę - dosyć wysoka, obecnie powyżej średniej z ostatnich pięciu lat. Czyli dla zmniejszenia ryzyka ponadprzeciętnie głębokiej korekty należy poczekać na korektę, czy ale się "doczekamy" odpowiedniego poziomu, to już inna kwestia (mój przykład czekania od 2017 roku)... Więcej informacji fundamentalnych, tj. wyniki finansowe z minionej dekady załączam niżej:

poniedziałek, 6 lipca 2020

LYNX Broker - makler dla inwestorów i traderów z wysokimi wymogami w konkurencyjnej cenie

1 303 885 – to całkowita liczba otwartych w Polsce rachunków maklerskich na koniec kwietnia 2020 roku. Liczba ta stale się powiększa. W marcu dołączyło niemal 30 tysięcy nowych inwestorów, a w kwietniu ponad 18 tysięcy. Zainteresowanie rynkami finansowymi ponownie rośnie i do szczytowych odczytów z 2012 roku już niewiele brakuje (blisko 1,6 mln). Mimo tego, wielu zainteresowanych pomnażaniem swoich pieniędzy na giełdzie nadal nie wie, z której oferty oraz z jakiego brokera skorzystać, dlatego przy współpracy z LYNX Brokers przedstawię jedną z możliwości.


https://www.lynxbroker.pl/otwieranie-rachunku/?coupon=pamietnikgieldowy

LYNX na polskim rynku działa od niedawna (od 2017 roku), ale doświadczenie w świadczeniu usług pośredniczych ma już blisko 15-letnie (od 2006 roku). Firma powstała w Holandii i wciąż zdobywa nowe rynki. Jest brokerem internetowym, co oznacza że w Polsce nie ma fizycznie filii, swoje działania prowadzi natomiast z sąsiedniego oddziału LYNX w Czechach. W czasach digitalizacji taki model jest coraz częściej powszechny. Założenie oraz prowadzenie rachunku wraz z wpłatami i wypłatami odbywa się w 100% przez internet – nie ma konieczności drukowania i podpisywania papierowych dokumentów. Cała procedura jest następująca:

  • Wypełniamy formularz rejestracyjny.
  • Przesyłamy skanem lub zdjęciem dokumenty potwierdzające naszą tożsamość (dwa, np. dowód osobisty i prawo jazdy), potwierdzenie adresu zamieszkania oraz pierwszą stronę z wyciągu bankowego, z którego będzie dokonana pierwsza wpłata i jeśli rachunek zakładany będzie na firmę, należy również załączyć wyciąg z KRS.
  • W kolejne 2-3 dni robocze na pocztę e-mail otrzymamy zaszyfrowany plik, na którym będą instrukcje do logowania oraz numer konta, na który należy przelać kwotę min. 15 000 zł (jest to minimalna kwota wymagana do aktywacji konta).

Samo prowadzenie konta jest darmowe, jednak jeśli aktywujemy konto (wpłacimy 15 000 zł) i następnie wypłacimy część tych środków, nie dokonując żadnych transakcji, za jego utrzymanie będziemy płacić 1$ miesięcznie jeśli wartość rachunku będzie mniejsza niż 1000 USD lub ekwiwalent w innej walucie (opłata za brak aktywności). Jeśli przy rejestracji powołasz się na mój blog, otrzymasz 50$ zwrotu z prowizji od transakcji z pierwszych dwóch miesięcy (dotyczy rynku regulowanego, tzn. instrumenty CFD nie są tą ofertę objęte) – w tym celu wystarczy w polu „kupon” wpisać pamietnikgieldowy.

Do rejestracji przejdziesz klikając na ten link: Odbierz 50$ z prowizji za rejestrację przez „pamietnikgieldowy”.

Wypłata środków raz w miesiącu również jest darmowa, za kolejne trzeba płacić 50 zł / 8 € / 10 $:


Należy również pamiętać, że wolna gotówka jest oprocentowana, tzn. że w przypadku ujemnych stóp procentowych płacimy za „trzymanie niezainwestowanej kwoty”. Pełna tabela wysokości oprocentowania dostępna jest pod tym linkiem: Przegląd aktualnych stóp procentowych. 

Wszystkie rachunki są wielowalutowe, a waluta rachunku jest walutą administracyjną. Można wpłacać, przetrzymywać oraz wypłacać w różnej walucie (w ofercie jest ponad  20 walut, w tym: PLN, EUR, GBP, USD, AUD, JPY, CAD, CHF, RUB, HKD). Przelewy są realizowane do poszczególnych krajów, np. dla przelewów w PLN – Citi Bank w Polsce, EUR – Citi Bank w Niemczech, USD – Citi Bank w USA. Za wpłatę pieniędzy na konto brokerskie oczywiście nie ma dodatkowych opłat, natomiast opłaty za przelewy zagraniczne mogą być uzależnione od banku klienta oraz banku pośredniczącego. Pieniądze klientów są ubezpieczone w USA i podlegają amerykańskim gwarancjom SIPC na łączną kwotę 500 000 USD (250 000 USD dla gotówki i drugie 250 000 USD dla aktywów) - gwarancje te są znacznie ponad polskie standardy, szczegóły można doczytać tutaj: Co dzieje się z portfelem inwestora w przypadku upadłości brokera.

LYNX oferuje dostęp do ponad 100 rynków na całym świecie za pośrednictwem szerokiej gamy instrumentów. Podczas rejestracji rachunku, klient wskazuje, jakimi instrumentami jest zainteresowany i jakie wybiera do handlu, natomiast kiedy rachunek będzie już otwarty, klient może również zawnioskować o dodatkowe instrumenty oraz rynki. Prowizja od obrotu polskimi akcjami wynosi 0,12% i minimum 15 zł (tzn. przy transakcjach o wartości poniżej 12 500 zł zapłaci 15 zł, powyżej 0,12%). Przy handlu akcjami amerykańskimi płaci 0,01$ prowizji od jednej akcji, minimalna prowizja wynosi 5$, a maksymalna 2% od wartości transakcji (tzn. za zakup np. 2000 akcji po 10$ prowizja wyniesie 20$). Dodatkowo w ofercie są również akcje z rynku niemieckiego, chińskiego, brytyjskiego, japońskiego, singapurskiego itd. Oprócz rynku akcyjnego, broker oferuje również handel na kontraktach, opcjach, obligacjach oraz rynku forex i na instrumentach strukturyzowanych. Pełna lista dostępnych instrumentów oraz prowizje od transakcji można znaleźć pod tym linkiem: Przegląd dostępnych rynków oraz opłat za transakcje.

Rodzaje rachunków
W LYNX klienci mogą wybrać rachunek gotówkowy albo rachunek marżowy. Rachunek gotówkowy służy do handlu na instrumentach typu akcje i ETF. Rachunek marżowy obsługuje również akcje i ETF’y oraz – dodatkowo – instrumenty oparte o depozyt zabezpieczający typu opcje czy kontrakty futures. Różnice pomiędzy tymi rachunkami dostępne są pod tym linkiem: Różnice pomiędzy rachunkiem gotówkowym a marżowym.

Jeśli jesteś osobą początkującą i nie wiesz, który rodzaj rachunku wybrać, to polecę Tobie rachunek gotówkowy. Rachunek marżowy umożliwia handel w formie lewarowanej, a to oznacza, że potrzeba do tego odpowiedniej wiedzy, którą bez praktyki na rachunku gotówkowym nie uzyskasz. Jeśli z czasem (co najmniej po roku, dwóch) nauczysz się odpowiedniego zarządzania ryzykiem oraz poznasz specyfikę rynku, możesz w każdej chwili rozszerzyć rachunek gotówkowy do marżowego. 

Platforma transakcyjna
LYNX Broker umożliwia handel na giełdzie przy pomocy profesjonalnej platformy transakcyjnej Lynx Trading (szablonowa wersja wysoko cenionej platformy TWS od Interactive Brokers). Możliwe, że osoby początkujące będą miały trudności z obsługiwaniem tej platformy, ale wraz z czasem każdy doceni możliwości, jakie dzięki temu narzędziu zyska. Jeśli jednak mimo tego nie zamierzasz profesjonalnie rozwijać się w tym kierunku, LYNX udostępnia również możliwość handlu przy pomocy przeglądarki internetowej dostępnej w języku polskim (Lynx Basic) – specjalnie stworzonej dla jeszcze nie doświadczonych inwestorów. Dodatkowo Lynx Basic oferuje różne wizualne przedstawianie wyników finansowych w formie wykresów i tabelek, jak i podział posiadanych aktywów na różne kategorie – dla początkujących osób jest to ważne narzędzie do śledzenia własnych postępów w inwestycjach. Rozwiązanie to jest świetnym starterem dla osób stawiających pierwsze kroki w świecie rynków finansowych.


Podatki
Częste pytanie przy otwieraniu rachunku maklerskiego dotyczy rozliczania z zysków. Większość polskich biur maklerskich przesyła nam na koniec roku PIT, który wystarczy tylko przekazać do urzędu skarbowego. LYNX nie jest brokerem polskim, co oznacza, że nam PIT’u nie prześle, jednak nie powinno to być przeszkodą, ponieważ zestawienie zysków i strat wystarczy tylko zsumować i przepisać. Ważniejszą kwestią są opodatkowania od dywidendy – tu LYNX ma przewagę nad polskimi biurami, ponieważ one (polskie biura maklerskie) wypłacają inwestorowi 70% wartości dywidendy (przy spółkach amerykańskich), co oznacza że płacimy „podwójny podatek”, ponieważ u nas podatek od zysków kapitałowych wynosi 19%. Problem „podwójnego podatku” teoretycznie można ominąć, przesyłając formularz W-8BEN, jednak ze względu na model, z jakiego korzystają polskie domy maklerskie, formularz ten nie jest przyjmowany. W przypadku LYNX formularz W-8BEN jest automatycznie wypełniany podczas wypełniania formularza rejestracji rachunku i polski podatnik otrzymuje 85% wartości dywidendy, gdzie resztę – 4% (ponieważ my musimy płacić 19%) – samemu dopłacamy do urzędu skarbowego.

Do kogo skierowana jest oferta LYNX Broker?
Uważam, że LYNX jest interesującym brokerem zarówno dla osoby początkującej, jak i dla zawodowca. Prowizje od zleceń są konkurencyjne i w stosunku do niektórych polskich biur maklerskich nawet bardzo niskie, jednak aby z tego skorzystać potrzebne są minimalne kwoty do inwestycji. Strona jest przejrzysta i kontakt z polską obsługą klienta również stoi na wysokim poziomie. Inwestor czy trader otrzymuje dostęp do ogromnej palety rynków finansowych, od akcji niemal z całego świata, aż do kontraktów oraz opcji i produktów strukturyzowanych. Również „problem podwójnego opodatkowania” dywidendy spółek amerykańskich zostaje rozwiązany – formularz W-8BEN przy zakładaniu rachunku automatycznie jest wypełniany.


Najważniejsze cechy LYNX Broker:
  • Otwarcie i prowadzenie rachunku: bezpłatne
  • Prowizje za akcje: min. 5 USD (USA), 6 EUR (Niemcy), 50 HKD (Hongkong), 15 PLN (Polska)
  • Minimalna wpłata: 15 000 zł
  • Wpłaty i wypłaty: darmowe
  • Dostęp do rynków: 100 giełd w 31 krajach (w tym OTC)
  • Dostępne instrumenty: akcje, opcje, kontrakty, forex, obligacje, CFD, ADR, ETF
  • Platformy: LYNX Trading (TWS), LYNX Basic - webowa platforma w j. polskim


Przypomnę, że jeśli przy rejestracji w polu „kupon” wpiszesz pamietnikgieldowy, broker zwróci Tobie 50$ z prowizji od transakcji z pierwszych dwóch miesięcy (dotyczy to tylko rynku regulowanego, czyli instrumenty CFD nie są objęte tą ofertą). Link do rejestracji poniżej: