Translate my BLOG

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analiza techniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analiza techniczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2026

Eaton Corporation PLC (ETN)

Eaton Corporation PLC 20.07.2026 - 400 $

Mam taką listę spółek, które zapisałem sobie do przeanalizowania i przedstawienia na blogu. Jedną z tych spółek jest Eaton Corporation PLC - amerykańsko-irlandzka firma przemysłowo-technologiczna, specjalizująca się w rozwiązaniach do zarządzania energią (power management). Dostarcza produkty i usługi pomagające bezpiecznie, efektywnie i zrównoważenie wykorzystywać energię elektryczną, hydrauliczną i mechaniczną. Główne obszary działalności spółki obejmują systemy elektryczne, motoryzacja, lotnictwo, odnawialne źródła energii i automatyka. Firma działa w ponad 170 krajach i zatrudnia 97 tys. pracowników na całym świecie. Jej głównym obszarem działalności jest obecnie infrastruktura elektryczna, która odpowiada za największą część przychodów. W Polsce Eaton posiada zakłady produkcyjne oraz centra inżynieryjne i usługowe, m.in. w Tczewie, Bielsku-Białej i Warszawie, dostarczając rozwiązania zarówno na rynek krajowy, jak i międzynarodowy.


Z kapitalizacją rynkową przekraczającą 150 mld. $ spółkę sklasyfikować możemy do tych większych graczy. Długoterminowe wyniki finansowe wyglądają dobrze i dzięki boomie w sektorze energetycznym spowodowanym wzrostem zapotrzebowania na energię do zasilania centrów danych prognozy wskazują na przyspieszenie tempa wzrostu wyników finansowych. W naszej aplikacji Stoxly, możemy sprawdzić bieżące prognozy analityków i ich ostatnie zmiany i tam widzimy, że ostatnie aktualizacje dotyczyły podwyższania ceny docelowej spółki.


Aktualna cena spółki sięga ok. 400 $, średnia cena docelowa spółki według rekomendacji analityków przekracza 462 $, co daje ponad 15% potencjał wzrostowy. Rozpiętość między najbardziej optymistycznymi, a najbardziej pesymistycznymi  prognozami sięga z kolei od minus 18% do plus 40%.


Dzięki oczekiwanemu przyspieszenia wzrostu wyników finansowych, aktualna wycena spółki wydaje się obecnie z ujęcia własnej historii ponadprzeciętnie wysoka. W oparciu o zyski, spółka wyceniona jest w tej chwili ponad 39 krotnością rocznych zysków. Mediana dla prawie 20 letniego okresu sięga z kolei 18 krotność. 


Aby teraz oszacować, czy podwyższona wycena jest uzasadniona, sprawdzić musimy do jakiego dokładnie oczekiwanego przyspieszenia wzrostu zysku ma dojść - największa dynamika wzrostowa wedle obecnych prognoz przypadnie na pierwszy kwartał kolejnego roku i sięgnie 27,65% rok do roku. 


Po zakończeniu pierwszego kwartału 2027, tempo wzrostu jednak ponownie ma zwalniać do aż ok. 6% w czwartym kwartale 2027. Mamy więc dosyć dużą rozpiętość, ale ogólny kierunek wzrostu rok do roku ma się utrzymywać. Przez tą wysoką rozpiętość trudno ustalić stały średnioroczny wzrost, ja jednak przyjmę bardziej ostrożne założenia i policzę oczekiwany zwrot dla niższych wartości - niższych wartości wzrostu jak i samej wyceny. Dzięki temu zwiększę sobie margines bezpieczeństwa.


W pozytywnym scenariuszu i rocznym wzroście zysków sięgających w skali roku 20% w następnych pięciu latach, akcje spółki przy spadku wyceny w oparciu o zyski do 36 warte będą 916 $, co daje 129% całkowitego zwrotu, czyli 18% w skali roku. Jeśli założę sobie, że chciałbym uzyskiwać co najmniej 10,5% w skali roku, zdyskontowana wartość akcji dzisiaj wynosi 556 $, więc mamy względem aktualnej ceny 39% niedowartościowanie. Przy scenariuszu bazowym, zakładającym 15% średnioroczny wzrost zysków i spadku wyceny do 30, akcje spółki zdają się w tej chwili z kolei o 6,3% przewartościowane. Ponieważ w takich założeniach (co do tempa wzrostu zysków i oczekiwanego poziomu wyceny), średnioroczna stopa zwrotu będzie niższa od oczekiwanej sięgającej 10,5% rocznie. Jak to z kolei wygląda przy scenariuszu pesymistycznym to widzicie na grafice - po opisie scenariuszu optymistycznego i bazowego, myślę że już będzie w stanie samemu zinterpretować dane ;)

ETN 20.07.2026 - 400 $


Jeśli przejdziemy do technicznej sytuacji na wykresie, to tutaj zauważymy bardzo stabilny trend wzrostowy kursu akcji. Jednak w ostatnich miesiącach doszło do wyraźnego wybicia ponad górne ograniczenie kanału wzrostowego. Wybicie, które zarazem doprowadziło do wzrostu poziomu wyceny. Wzrost poziom wyceny bierze się z oczekiwanego wzrostu tempa wzrostu zysków w kolejnych kwartałach. Jednak po wyliczeniach widzimy, że ta wycena mimo tego zdaje się dzisiaj troszkę zawyżona. Jeśli chcemy osiągać średnioroczny zwrot w wysokości 10,5%, spółka w bazowym scenariuszu jest w tej chwili o ponad 6% przewartościowana i skoro w tym bazowym scenariuszu mamy przewartościowanie, akcje dla mnie nie są w tej chwili interesujące do zakupu. Może będą kiedy wycena troszkę spadnie.

Dzisiejsza analiza przeprowadzona została w naszej świeżo opublikowanej aplikacji Stoxly - aplikacji do śledzenia wiadomości rynkowych, analiz spółek oraz monitorowania własnego portfela inwestycyjnego. To co dzisiaj pokazałem w tym wpisie, to tylko bardzo mały wycinek jej możliwości. Nie przesadzę, że planujemy z tej aplikacji stworzyć najlepsze tego rodzaju narzędzie na świecie, bo mamy jeszcze bardzo duże wobec niej plany. Wraz z jej rozwojem cena za dostęp do wszystkich jej funkcji będzie rosnąć, ale osoby, które teraz zdecydują się na złożenie konta, cena ta jest niższa i można sobie ją "zaklepać" - tzn. nadchodząca podwyżka nie będzie dotyczyła osób, które już z aplikacji korzystają (do czasu wygaśnięcia abonamentu).

->Załóż konto w STOXLY<-

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Descartes Systems Group (DSGX)

W jednym z naszych publicznych portfeli gości spółka Descartes Systems Group (ten portfel sprawdzić możecie tutaj: "Portfel F24"). Przy tym firma ta ani jeden raz nie pojawiła się jeszcze na blogu, dlatego dzisiaj to nadrobię - Descartes Systems Group to kanadyjska międzynarodowa firma technologiczna specjalizująca się w oprogramowaniu logistycznym, oprogramowaniu do zarządzania łańcuchem dostaw i usługach w chmurze dla firm logistycznych. Czyli działa w sektorze softwarowym, który w ostatnich miesiącach jest w bessie (aczkolwiek ostatnio zaczął ponownie odbijać). Descartes na tym odbiciu jak dotąd tylko średnio korzysta, tzn. w stosunku do sektora w którym działa, odbiła znacznie mniej. Warto więc sprawdzić, czy nie mamy tu ciekawą okazję antycykliczną - bo jeśli spółka dalej zwiększa swoje zyski, a cena akcji nie rośnie, to znaczy, że spada wycena. 


Długoterminowo patrząc wyniki są w trendzie wzrostowym. Przychody w ostatnich pięciu latach 15,89% rocznie, a w ostatnich dziesięciu latach 14,7% rocznie, czyli tempo wzrostu przychodów nawet delikatnie przyspieszyło. Zysk na akcję z kolei w ostatnich pięciu latach rósł 24,8% rocznie, ale w następnych pięciu latach rosnąć ma już "tylko" 20,38% rocznie. Jest to dalej bardzo wysokie tempo wzrostu, ale spowolnienie wymusza też korektę wyceny. 


Ta wycena na wskaźniku ceny do zysków spadła przez trwającą na akcjach bessę do najniższego poziomu od ponad 10 lat. Wycena w oparciu o przychody z kolei spadła do okolic pandemicznego dołka z 2020 roku. Wyższa wycena względem własnej historii na wskaźniku uwzględniającego przychody wynika z tego, że w marża spółki rosła. Dzięki wzrostowi marży rośnie też ogólna długookresowa wycena w oparciu o przychody, bo po prostu zyski rosną szybciej niż przychody. Także krótko podsumowując, patrząc po wycenie jak i oczekiwanego wzrostu zysków firmy na kolejne lata, aktualna sytuacja na firmie jest bardzo ciekawą okazja do antycyklicznej inwestycji.

 DSGX 01.06.2026 - 73,77 $

Patrząc na długoterminowy wykres ceny akcji, obecne spadki względem swojej historii też się wyróżniają - jest to druga największa korekta od prawie 20 lat! Przy tym ogólne wyniki finansowe przecież dalej są w trendzie wzrostowym i nawet zakładany spadek tempa wzrostu zysków, te spadki nie uzasadnia. 
 


Przypomnę jednak, że piszę z perspektywy inwestora, który posiada w tej spółce jakieś udziały, co znaczy, że może pojawić się ryzyko, że na firmę patrzę przez "różowe okulary". Mimo tego staram się pozostać w swojej opinii neutralny i mój końcowy wniosek jest taki, że mamy tu w tej chwili bardzo interesującą okazję do długoterminowej antycyklicznej inwestycji. Gdyby nie to, że akcje już goszczą w portfelu, wykorzystywałbym to do zakupów. Zresztą może i tak wykorzystam do powiększenia pozycji - jeśli tak, to poinformuję o tym w cotygodniowych wiadomościach #GITnews na YouTubie.

Na koniec dla zainteresowanych dokształceniem się w inwestowaniu oraz tradowaniu na giełdzie i wykorzystaniu aktualnej sytuacji rynkowej polecę książkę "Giełda, inwestycje, trading". W niej dokładniej opisałem jakie kryteria spółka powinna spełniać, aby stała się ona dla mnie interesująca do inwestycji długoterminowej. Klikając na poniższe zdjęcie, przejdziesz do sklepu, gdzie ją można zamówić:


środa, 6 maja 2026

Ropa (Crude Oil)

Ten rynek z 90% prawdopodobieństwem spadnie o 50%! Można to wykorzystać? 
06.05.2026 - 96,44 $

Niniejszy artykuł jest transkryptem odcinka z YouTube: Do czego doprowadzi swap-line i dlaczego jest to sygnał do ogromnych spadków ropy?
 
Aktualna cena ropy sięga okolice 100 $. Im cena będzie się na tak wysokim poziomie utrzymywać, tym większe zagrożenie dla gospodarki, bo rosną koszty produkcji, rosną koszty transportu itd. Rynek akcji to zagrożenie tylko na początku brał po uwagę, później mimo utrzymania się wysokich cen je zaczął ignorować, wracając z powrotem do wzrostów.


Wiadomo przy tym, że rynek zawsze wycenia przyszłość, więc w tym ujęciu zakłada, że ropa niebawem spadnie. A jeśli się myli, to akcje skorygują to później może nawet krachem.Więc spojrzę dzisiaj na sytuację z ujęcia rynku, dlaczego według rynku ropa niebawem spadnie. Uważam, że cena ropy w kolejnym roku, do dwóch lat spadnie w okolice 60 $. Oznaczałoby to, że mielibyśmy przed sobą ponad 40% spadków.

 

Dodam nawet, że prawdopodobieństwo na takie spadki oceniam w okolicach 90%. Więc prawdopodobieństwo zarobku na spadającej cenie wydaje się bardzo wysokie… mimo tego nie będę na rynku otwierał shorta, czyli pozycji zarabiającej na spadkach, z kilku powodów. Jakie to powody, za chwilkę wyjaśnię.

Najpierw jednak może warto wspomnieć jak w ogóle dochodzę do aż 90% prawdopodobieństwa spadku ceny w okolice 60 $?

Zacznijmy od tego co tak w ogóle wywołało nagły wzrost ceny ropy – jeśli choć trochę interesujecie się geopolityką i lub rynkami finansowymi, to wiecie, że wzrost cen ropy spowodowany był zablokowaniem jednego z najważniejszych szlaków handlowych świata – cieśniny Ormuz, przez którą transportowane jest ok. 20% światowej ropy.

Szlak blokuje Iran, który wziął sobie go za zakładnika, bo skoro militarnie nie są w stanie przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym, to chociaż mogą im zaszkodzić blokując właśnie ten szlak.

Ale dlaczego blokada szlaku, powodująca wzrost ceny ropy miałaby Stanom Zjednoczonym zaszkodzić. Powodów jest kilka – miedzy innymi te wymienione we wstępie, czyli że przez wysoką cenę ropy rośnie ryzyko destabilizacji gospodarki. Rosną koszty produkcji i transportu, co przedsiębiorstwa starają się neutralizować podwyżkami cen, które następnie prowadzą do wzrostu inflacji. A jaki problem przynosi wyższa inflacja, to myślę dobrze pamiętamy z przykładu sprzed paru lat. Szczególnie Stanom Zjednoczonym wysoka cena ropy nie jest na rękę, szczególnie teraz kiedy potrzebują tanią energię do budowy tych swoich centrów danych. Amerykańskie przedsiębiorstwa przez za wysoką cenę ropy mają po prostu więcej kosztów niż kraj jako eksporter, wpływu ze sprzedaży.

Oznacza to, że wraz z dłuższym czasem blokowania cieśniny Ormuz, rośnie presja wobec Stanów Zjednoczonych, by sytuację tą ponownie załagodzić. Z tego też względu odblokowanie szlaku powinno nastąpić prędzej niż później i patrząc po zachowaniu się rynku akcyjnego, inwestorzy właśnie obstawiają zbliżające się zakończenie tego blokowania. Myślę, że w maju wszystko wróci już do normy, a jeśli nie, rynek akcji ponownie może włączyć bieg wsteczny.

Kolejny powód dla którego spadek ceny ropy w dłuższym terminie jest tak wysoko prawdopodobny, to opuszczenie przez Zjednoczone Emiraty Arabskie OPEC i OPEC+. OPEC to Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej, która powstała, aby koordynować politykę naftową jej członków, stabilizować ceny ropy naftowej na świecie oraz zapewniać opłacalne zyski z jej wydobycia. Poprzez kontrolę poziomu produkcji, grupa ta wpływa na globalną podaż, zapobiegając nadmiernym spadkom cen.

I teraz, a dokładniej od 1 maja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, w skrócie ZEA nie będą częścią tej organizacji. Powodem dla którego ZEA opuszcza OPEC jest oczywiście sytuacja polityczna, gdzie kraj ten od początku wojny USA z Iranem regularnie było celem Irańskich ataków rakietowych i dronów. Blokada cieśniny Ormuz przez Teheran poważnie ograniczyła możliwości ZEA w zakresie eksportu ropy naftowej.

W związku z tym ZAE chcąc uwolnić się od tych ograniczeń postanowiła opuścić OPEC, co skutkuje tym, że teraz sami będą mogli ustalać poziom wydobywania ropy. Wcześniej w organizacji OPEC, kraje członkowskie wspólnie decydowały o tym ile ropy uwolnić, by tym ustabilizować ceny. Teraz kiedy ZAE opuści OPEC będą mogli samemu ustalić ile ropy wydobywać.

Można wyjść z założenia, że teraz ZAE będzie więcej ropy sprzedawać, co znaczy, że wzrośnie podaż, a kiedy rośnie podaż, spada cena. Dla ZAE lepiej będzie gdy zamiast sprzedawać 100 baryłek dziennie po 100 $ (to są tylko liczby wymyślone, dla przekazania idei), będą teraz mogli sprzedawać tych baryłek np. 180, po 60 $. W organizacji zarobiliby więc 10 000 $ (100 razy 100), a po opuszczeniu OPEC 10 800 $ (180 razy 60), bo lepiej sprzedać więcej za mniej niż mniej za więcej – sprzedając mniej za więcej, po prostu mniej zarobią.

Drugi punkt, który nie obił się takim echem jak opuszczenie przez ZAE OPEC, to swap-line. Co to jest?

Waluta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, czyli dirham arabski, powiązany jest z dolarem amerykańskim po stałym kursie, gdzie 1 USD = 3,6725 AED.  


Gdybyście więc chcieli potradować na tej parze walutowej, to nic nie zarobicie, bo kiedy dolar wzrośnie to wzrośnie też dirham, a kiedy dolar spadnie, dirham, też spadnie. Tu widzicie wykres wartości arabskiego dirhama do amerykańskiego dolara na przestrzeni ostatnich 15 lat.

Teraz w minionym tygodniu ZAE wymieniała własną walutę na amerykańskie dolary by zwiększyć swoją płynność. Po co to zrobili? Jest to środek zapobiegawczy mający na celu zabezpieczenie finansowania w dolarach w celu stabilizacji rynków w obliczu zakłóceń gospodarczych wywołanych przez trwającą wojnę w Iranie.

A po co się amerykanie na to zgodzili – bo jest to w ich wspólnym interesie. Gdyby ale z jakiegoś powodu amerykanie nie przyjęli arabskiego dirhama, ZAE mógłby podobny manewr zrobić z innym krajem, np. chinami, wymieniając swoją powiązaną z dolarem walutę na chiński yuan. Co oczywiście amerykanom by się nie spodobało, bo oznaczałoby to inaczej, że ropę handlować będą między sobą rozliczając to nie dolarem amerykańskim, a konkurencyjnym yuanem.

Także wymiana walutowa ZAE na amerykański dolar w celach stabilizacji zakłóceń na rynku surowcowym jest takim kolejnym punktem, który będzie wymuszał spadek ceny ropy.

Skoro tak, to dlaczego mimo tego ropa dalej nie spada?

Aktualna cena jaką widzimy na rynku, dotyczy ropy z najbliższą dostawą, tzn. na giełdzie notowana jest ropa w formie kontraktów. Te kontrakty mają swój termin zapadalności, po którym następuje dostawa towaru. Towar ten ze względu na sytuację w cieśninie Ormuz, jest w tej chwili deficytowy, a to prowadzi do jego wzrostu ceny.

Kontrakty z dalszym terminem wygasania, czyli ropa z terminem dostawy na dalsze miesiące, te wszystkie czynniki już uwzględnia i możemy to nawet sprawdzić.

 

W tej tabeli widzicie ceny kontraktów na ropę z określonymi miesiącami dostarczenia. Widać, że wraz z dalszym terminem dostarczenia, cena jest niższa. Na giełdzie taki stan nazywamy backwardation. Normalnie im dalej patrzymy w przyszłość, tym cena jest wyższa, bo kontrakty te wyceniają zarówno nieznajomą, która jest ryzykiem i tym samym taką premią w cenie, jak i same koszty magazynowania ropy. Taki stan występuje przez zdecydowaną większą część czasu i nazywane jest contango.

Obecnie jednak mamy odwrotność contango, czyli właśnie backwardation i te ceny na rynku pokazują, że rynek stara się już uwzględniać łagodzącą sytuację geopolityczną jak i potencjalny wzrost podaży, spowodowany wyjściem ZAE z OPEC, który tym manewrem może zwiększyć produktywność ropy, co oczywiście prowadzi do jego spadku ceny.

I tu przechodzimy teraz do punktu dla którego ja nie wykorzystuję tą sytuację do handlu na spadek ceny ropy. Techniczna sytuacja na wykresie nie zapowiada żadnego spadku ceny w krótkim terminie. W dłuższym terminie, patrząc po kontraktach kolejnych serii, aby otworzyć taką pozycję, musiałbym kupić kontrakt, który względem obecnej ceny już jest dużo tańszy.

Spekulując na rynku kontraktów różnicy kursowej, czyli CFD, gdzie kontrakty są po prostu rolowane do następnych serii – przez co widzimy właśnie ciągły wykres uwzględniający wiele lat wstecz, a nie poszczególne miesiące, to te kontrakty, mówię teraz o kontraktach CFD, mają wbudowane koszty rolowania. Jest to właśnie naliczany SWAP. Przy backwardation, na pozycji zarabiającej na spadkach, naliczany SWAP będzie dodatni. Czyli teoretycznie powinno to wspierać pozycję zarabiającą na spadkach. Ale jako, że jest to produkt brokera (ten CFD), to do tego SWAP doliczane mogą być dodatkowe koszty, które są marżą brokera, co finalnie prowadzić może do tego, że faktyczny długoterminowy zwrot z pozycji na takim instrumencie CFD mimo sprzyjających warunków do spadków, klient na tym nie zarobi. Innymi słowy mimo backwardation broker ustawić może taki SWAP, aby na pozycji krótkiej zniwelować dodatkowe koszty rolowania i uwzględnić ryzyko zmienności.

Kontrakty różnicy kursowej, czyli kontrakty CFD, są świetnym instrumentem do krótkoterminowego handlu, ale nie są odpowiednie do długoterminowego pozycjonowania się. Przy tym spadek ceny ropy do co najmniej 60 $, jest w mojej ocenie w 90% prawdopodobny w kolejnym roku, do trzech lat, nie w krótkim terminie – w krótkim terminie cena uzależniona będzie od kolejnych wydarzeń na bliskim wschodzie. Ogólnie rynek surowcowy nie jest rynkiem do długoterminowego handlowania, a już w ogóle nie do długoterminowego inwestowania. Stąd też ja mimo względnie wysokiej pewności co do spadku ceny ropy (w długim terminie), nie zamierzam tego wykorzystać do zarobku. Wolę równie wysokie prawdopodobieństwo wzrostu wykorzystać na rynku, gdzie nie mam dodatkowych kosztów – czyli na rynku akcji. 

Takie prawdopodobieństwo wzrostu w długim terminie, mam na przykład na indeksie S&P500, gdzie też za pośrednictwem dzisiejszego partnera właśnie w ten sposób inwestuję – inwestuję co miesiąc 1000 zł w indeks S&P500, co po dwóch i pół latach przyniosło mi naprawdę bardzo zadowalające wyniki. Jak bardzo zadowalające to widzicie tutaj:

Jest to screen z moich otwartych pozycji na tym rachunku – zwróćcie proszę uwagę na ostatnią kolumnę w portfelu. Widzicie tu prowizje za transakcje. Ja żadnej prowizji za transakcje nie zapłaciłem, bo do 100 tys. € miesięcznego obrotu możecie inwestować w akcje i w ETF’y nie płacąc prowizji. Skoro nie pobierają prowizji za transakcje, to na czym broker zarabia – no właśnie na dzisiaj opisanym mechanizmie SWAP’owym, ale zapewne też na spredach, oraz wymianie walutowej. Więc jeśli chcecie tak jak ja inwestować i korzystać z względnie wysokiego prawdopodobieństwa wzrostów rynku akcyjnego w długim terminie, to możecie to zrobić między innymi właśnie za pośrednictwem ich konta. 

Sprawdź ofertę XTB -> 

  

poniedziałek, 4 maja 2026

Terna S.p.A. (TRN)

Od ponad 20 lat w kanale wzrostowym - inwestycja w europejski monopol 
04.05.2026 - 10,11 €

Chciałem w tym roku na bloga dodawać więcej analiz, więc muszę zacząć nadrabiać ostatnie zaległości... Dzisiaj przedstawię włoską spółkę energetyczną, która jest szósta największą tego rodzaju firmą na świecie i największy w Europie - Terna S.p.A. 

"Terna", jest akronimem dla Trasmissionice Elettricità Rete Nazionale, firma utrzymuje ponad 90% włoskiej sieci elektrycznej, czyli praktycznie w swoim kraju posiada pozycję monopolisty. Inwestycje w monopole daje tę przewagę, że nie musimy zbytnio przejmować się konkurencją, za to takie monopole mierzą się z ryzykami politycznymi. Dotychczas jednak Terna nie musiała się zbytnio przejmować z nowymi regulacjami i sytuacją polityczną w kraju, bo niezależnie od rządu, firma co roku od wielu lat jest w stanie generować coraz to większe przychody i zyski.


Kapitalizacja spółki sięga ok. 20,6 mld. €, zatrudnia w sumie 6420 pracowników i wypłaca niecałe 4% dywidendy, co jednak z historycznego ujęcia jest ponadprzeciętnie mało - w poprzednich latach dywidenda ta  sięgała nawet 5%. Innymi słowa oznacza to, że w ostatnich latach kurs akcji rósł więcej niż tempo podwyższania dywidendy.


Pod tym względem można więc powiedzieć, że w oparciu o dywidendę spółka jest teraz drogo wycenioną spółką i kiedy spojrzymy na wycenę w oparciu o zyski, sytuacja ta wygląda tak samo - spółka notuje dużo powyżej swojej mediany, czyli jest teraz po prostu przewartościowana.


Kiedy z kolei spojrzymy na długoterminowy wykres spółki, to tu mamy prawdziwy wykres marzeń - akcje od ponad 20 lat poruszają się w stosunkowo wąskim kanale wzrostowym i każde cofnięcie ceny w okolice dolnego ograniczenia kanału, dotychczas zawsze było świetną okazją do długoterminowej inwestycji. Średnioroczne tempo wzrostu spółki zbliżone jest do długookresowej średniej szerokiego rynku. 

 

Obecnie przez ponadprzeciętnie wysoką wycenę i zbliżenie się ceny akcji do górnego ograniczenia kanału wzrostowego, średnioroczny wzrost kursu (w 10-letnim ujęciu) sięga 11,4%. Kiedy cena zbliży się do dolnego ograniczenia kanału i jak spadnie wycena, średnioroczny wzrost ceny akcji powinien spaść do okolic 10%. Jeśli dotychczasowa stabilna historia wynikowa się przy tym utrzyma, byłby to w mojej ocenie interesujący moment do długoterminowej inwestycji.

Dodatkowym czynnikiem, który może spółce pomóc to - a jakże inaczej, sztuczna inteligencja. Rząd Włoch, pod kierownictwem premier Giorgii Meloni, utworzył fundusz o wartości 1 mld euro na rozwój projektów AI, wspierany przez CDP Venture Capital, z planem pozyskania dodatkowych 2 mld euro z sektora prywatnego. Powstanie też specjalny organ nadzorujący narodową strategię AI. W ramach unijnego projektu EuroHPC Włochy rozwijają "fabrykę AI" IT4LIA w Bolonii, opartą na superkomputerze Leonardo. Do tego dochodzą spółki zagraniczne, jak Microsoft który planuje wydać 4,8 mld $ na rozbudowę infrastruktury chmurowej i AI w północnych Włoszech, tworząc jedno z największych centrów danych w Europie. Apto buduje ogromny kampus danych koło Mediolanu wart 3 mld € (powierzchnia 228 tys. m²), a Virtus Data Centres uruchamia obiekt o mocy 70 MW w tym samym regionie. Operatorzy tacy jak Fastweb i międzynarodowi giganci (np. Nvidia, BlackRock) przyspieszają rozwój dzięki telekomom. Te wszystkie inwestycje powodują, że rośnie zapotrzebowanie na energię i kto na tym zapotrzebowaniu najwięcej skorzysta? Oczywiście spółka posiadająca 90% udziałów na rynku energii w tym regionie - Terna S.p.A.

Podsumowując Terna jest interesującą spółką dla dywidendowego inwestora poszukującego stabilizację w portfelu. Dodatkowo dochodzi korzystny okres inwestycyjny w sztuczną inteligencję, który powinien wspierać przyszły wzrost zysków spółki. Osobiście firmę w sowim portfelu nie posiadam, ale rozważam kupić ją do naszego publicznego portfela dywidendowego.  

Na koniec dla zainteresowanych dokształceniem się w inwestowaniu oraz tradowaniu na giełdzie i wykorzystaniu aktualnej sytuacji rynkowej polecę książkę "Giełda, inwestycje, trading". W niej dokładniej opisałem jakie kryteria spółka powinna spełniać, aby stała się ona dla mnie interesująca do inwestycji długoterminowej. Klikając na poniższe zdjęcie, przejdziesz do sklepu, gdzie ją można zamówić:

 

środa, 18 lutego 2026

Constellation Software (CSU)

"Najlepsza" spółka softwarowa w największej bessie w swojej historii - czy to okazja?
CSU 18.02.2026 - 2350 (CAD)


Constellation Software - firma specjalizująca się w przejmowaniu licencji do już opracowanych programów zajmując się dalszą ich dystrybucją w ostatnich w ostatnich 20 latach rosła jak po sznurku (dosłownie - wystarczy spojrzeć na wykres). Jednak aktualna bessa w sektorze softwarowym nie ominęła również tą firmę - aktualnie akcje spółki znajdują się w największej bessie jakie dotychczas ona doświadczyła. Kurs spółki od swojego szczytu oddalił się już o niemal 60%. Mnie jako inwestora interesuje oczywiście, czy te spadki nie są interesujące do wykorzystania?

Sprawdzając sam wykres wizualizujący wyniki, przeszły trend na bazie których cena akcji tak po sznurku rosła, nie ma być według obecnych danych przerwany. Przychody dalej mają rosnąć ponad 23% rocznie i również zyski, w długim terminie (mimo zmiennej marży, zależnej od przejęć) będą rosnąć. W ostatnich pięciu latach zyski spółki rosły średnio 17% rocznie.



Również pozostałe dane jak EBIT do zadłużenia wyglądają pozytywnie i patrząc czysto fundamentalnie, na same liczby, historia sukcesu nie wygląda tutaj na zagrożoną. Ale dochodzi nowy czynnik ryzyka - AI, który ma znacząco zmniejszyć barierę wejścia na rynek i tym samym wymusić obniżkę cen usług innych firm walczących o udziały na rynku. Czy w skrócie - rośnie obawa o presję marżową.

Dodatkowo Mark Leonard - założyciel firmy odchodzi. Oficjalny powód jego odejścia to "problemy zdrowotne". Zapewne założyciel odniósł ogromny wkład w sukces firmy, ale nie był to "one man show" - Constellation Software prowadzony jest przez zespół doświadczonych ludzi, którzy wspólnie przyczynili się do sukcesu spółki.

Kiedy spojrzę na wycenę firmy - w oparciu o przypływy pieniężne (na samej górze), w oparciu o zyski w środkowym oknie i w oparciu o przychody na samej dole, to ta wycena zdaje się być już na naprawdę bardzo atrakcyjnym poziomie. No może w oparciu o zyski wygląda to mniej atrakcyjnie, ale przypomnę o zmiennej, zależnej od inwestycji marży, który wycenę w oparciu o zyski zniekształca. 


Jednak nie z samych plusów firma się składa - ja do minusów zaliczę rosnący poziom zadłużenia, który mimo, że nie jest na jakimś alarmująco wysokim poziomie, to mimo tego zadłużenie to jest w moich oczach niepotrzebnym czynnikiem obciążającym rentowność spółki. Firma nie ma konieczności lewarowania swojego biznesu obcym kapitałem, ale mimo tego woli operować na finansowaniu zewnętrznym.

Wracając jeszcze raz na chwilkę do zagrożenia ze strony AI - spółka specjalizująca się na inwestycjach w tym sektorze, w mojej ocenie ma tą przewagę, że może wybierać te segmenty, które są mniej zagrożone dysrupcją technologiczną. AI, szczególnie dla tej spółki, powinno nie być zagrożeniem, a bardziej szansą na zwiększenie efektywności. Ale obecne zachowanie ceny akcji temu zaprzecza, aczkolwiek zaznaczyć też trzeba, że rynek jeszcze nie rozróżnia, które firmy są realnie zagrożone, a które tracą na fali jedynie potencjalnego zagrożenia. W mojej ocenie, Constellation Software nie jest tu zagrożona i obecna przecena jest wyjątkowo atrakcyjną okazją do anty-cyklicznej inwestycji. Ale może też jestem po prostu w błędzie. 

W każdym razie, ja w jakimś stopniu jestem w firmie zaangażowany i poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie wykorzystać sytuację, aby tą firmę zagościć również w moim publicznym portfelu "Najlepszych Spółek Świata" - jak zagości, oczywiście dam znać. 

Pamiętajcie, że prezentuję jedynie swoją opinię i to co napisałem nie jest poradą inwestycyjną. Dla osób, które chciałyby się dokształcić - w swojej książce opisałem jakie kryteria powinna spełniać każda długoterminowa inwestycja, gdzie szukać informacji, jak analizuję spółki i wiele więcej.  Dostępna ona jest w sklepie blogowym, do którego przejdziesz po kliknięciu na poniższe zdjęcie:

 

poniedziałek, 9 lutego 2026

FactSet Research Systems (FDS)

Największy krach w historii, największa dywidenda w historii
FDS 10.02.2025 -  203,22 $

FactSet Research - spółka dostarczająca dane (między innymi do wykresów z tego wpisu) oddaliła się od swojego szczytu już o niemal 60%. Jest to największy spadek ceny akcji w historii firmy. Technicznie kupowanie "wykresu" w tym momencie, to klasyczne łapanie spadającego noża. Fundamentalnie z kolei wygląda to już zupełnie inaczej - bo cena za jaką tę akcję kupujemy jest najniższa w historii. Przy tym same długoterminowe wyniki finansowe wyglądają wyśmienicie. 
 

Przychody w ostatnich pięciu latach rosły ponad 9% rocznie, zyski nawet 10% rocznie (w międzyczasie marża delikatnie wzrosła). Kiedy spółkę ostatnio na blogu przedstawiałem (lipiec 2020 - przewijając ten post, przejdziesz do tego wpisu) zyski wedle prognoz w następnych pięciu latach rosnąć miały jednak 6,28% rocznie. Oznacza to, że względem dawnych prognoz, spółka uzyskała wyższy wzrost niż zakładały to dawne oczekiwania. Patrząc w przyszłość tempo wzrostu zysków w następnych pięciu latach ma się spowolnić - do lekko ponad 7% rocznie. Czy podobnie jak pięć lat temu, prognoza ta jest zbyt pesymistyczna i faktyczny wzrost będzie większy tego nie wiem. Ale zakładając pesymistycznie, żeby zachować pewien margines bezpieczeństwa, jeśli zyski w następnych pięciu latach rosnąć będą jeszcze wolniej - powiedzmy tylko 5% rocznie, to mimo tego, dzięki aktualnie bardzo niskiej wycenie, można oczekiwać ponad 14% średniorocznego wzrostu ceny akcji.
 
  
Jak do tego wniosku doszedłem? Aktualny zysk na akcję wynosi 15,72 $. Przy 5% średniorocznego wzrostu tego zysku przez kolejne pięć lat, ten zysk na akcję za pięć lat sięgnie poziomu 20,06 $. Obecna cena do zysku spółki sięga z kolei 13,19 i jak już wspomniałem, jest to najniższy poziom wyceny w historii spółki.
 

Ten poziom wyceny na tym wykresie widzicie na samym dole. Wyżej mamy stopę dywidendy, która w tej chwili przekracza 2% i jest również najwyższa w historii. Kolejne okno wyżej (czerwona linia) to obsunięcie ceny akcji względem ostatniego szczytu - obsunięcie to również jest najwyższe w historii i na samej górze jest cena akcji.
 
Zakładając więc, że poziom wyceny wróci i się znormalizuje, ale ostrożnie zakładając, że wzrośnie do poziomu 20 (co jest poniżej długookresowej średniej), to w takim przykładzie cena akcji za pięć lat wyniesie 401,26 $, bo 20,06 $ zysku na akcję, razy zakładany poziom wyceny (20) wynosi 401,20 $. Aktualna cena akcji to ok. 203 $, więc do 401 $ brakuje ponad 97%, a to daje 14,58% w skali roku.
 
Mój wniosek: firma długoterminowo bardzo stabilnie zwiększa swoje wyniki finansowe i zakładając nawet pesymistycznie, że przyszły wzrost będzie niższy, dzięki aktualnie bardzo niskiej wycenie, spółka jest w tej chwili silnie niedowartościowana. Patrzę na same liczby i aktualne prognozy, nie uwzględniam innych ryzyk, które być może inwestorzy starają się uwzględnić w spółce. Ale jakie by te ryzyka nie były, wycena jest tak niska, że mamy już tu duży margines bezpieczeństwa. Spółka fundamentalnie prezentuje się wyśmienicie, jest zdrowa, co prawda delikatnie zadłużona, ale bez przesady. 
 
Z tego też względu wykorzystuję obsunięcie do zakupów, do naszego YouTubowego portfela dywidendowego, którego znajdziesz w tej playliście: Portfel Dywidendowy. Pamiętajcie, że przedstawiam tylko prywatną opinię, która oczywiście nie jest żadną poradą inwestycyjną. Może czegoś nie dostrzegam, może spadki są uzasadnione...? 


 

środa, 26 listopada 2025

Graco (GGG)

Dawno nie przedstawiałem na blogu spółki, więc dzisiaj to nadrobię i pod lupę wezmę Graco - jest to amerykański producent wyspecjalizowany w technologiach do kontroli, przenoszenia i aplikacji płynów oraz materiałów o różnej lepkości. Na swojej stronie przedstawiają się w następujący sposób:

"Wlewamy masło orzechowe do Twojego słoika i olej do Twojego samochodu. Kleimy podeszwy Twoich butów, szyby w Twoich oknach i pompujemy atrament na Twoje rachunki. Spryskujemy lakierem Twój samochód, pokrywamy Twoje tabletki, malujemy Twój dom i nadajemy fakturę Twoim ścianom. Jesteśmy częścią Twojego codziennego życia od ponad 90 lat."

Spółka więc z kategorii - "nikt o niej nie słyszał, ale wszyscy korzystamy z jej usług i produktów". Firma założona została w 1926 roku, zatrudnia 4300 pracowników i na giełdzie wyceniona została na 13,7 mld. $ kapitalizacji. Pod względem wielkości zaliczana jest więc do tych średniej wielkości spółek. 
 

Kiedy spojrzymy na długoterminowe wyniki finansowe - one zmierzają w odpowiednim kierunku, czyli rosną. Jednak w ostatnich kilku latach widać wyraźne spowolnienie tempa wzrostu przychodów, co przy stałej utrzymującej się marży powoduje spadek tempa wzrostu zysku netto.
 

Zysk na akcję w ostatnich pięciu latach rósł średnio lekko ponad 7% rocznie, ale w minionych trzech latach tempo tego wzrostu spadło do 3,8%. Aktualne prognozy sugerują jednak, że to spowolnienie jest okresowe, bo obecne przewidywania zakładają powrót do dawnego tempa wzrostu zysku na akcję, który w kolejnych pięciu latach przekroczyć ma 7,6%. Czyli względem poprzednich pięciu lat, zysk na akcję ma nawet delikatnie przyspieszyć na dynamice wzrostowej.
 
Poziom wyceny w oparciu o prognozowane zyski 

Za ten wzrost płacimy w tej chwili 26-krotność rocznych prognozowanych zysków, co z ujęcia wyceny historycznej jest ponadprzeciętnie dużo. Nawet jeśli uwzględnimy cykl obniżek stóp procentowych (który zawyża poziom wyceny spółek), wycena ta nie jest w mojej ocenie uzasadniona. Taki poziom wyceny byłby adekwatny przy średniorocznym wzroście zysku na akcję na poziomie wyższych kilkunastu procent (dla przypomnienia, aktualne prognozy zakładają 7,6% średnioroczny wzrost zysków).  

GGG 26.11.2025 - 82,87

Mimo tego długoterminowo patrząc, kurs spółki i tak powinien rosnąć - bo po prostu zyski rosną. Jednak przez aktualne przewartościowanie musimy się liczyć z okresową korektą. Technicznie patrząc przewartościowanie to zdaje się być "odbudowywane" czasem - tzn. zamiast skorygować wysoką wycenę spadkiem ceny akcji, wycena ta korygowana jest długo utrzymującym się kursem na stałym poziomie. Jeśli taki stan się dalej będzie utrzymywać, to wycena ta z biegiem czasu również będzie spadać - bo kiedy zyski rosną, a cena akcji stoi w miejscu, poziom wyceny będzie spadać. 

 


Spółka w tej chwili płaci ok. 1,3% dywidendy, dodatkowo skupuje własne akcje (w długim terminie - okresowo dochodzi do przerw), nie zadłuża się i rośnie głównie organicznie (nie przez przejęcia). Zysk przez ostatni spadek przychodów w minionym roku względem poprzedniego spadł. Przez ten jednoroczny spadek zysków, stabilność wzrostu została też przerwana, tzn. teraz przyszły wzrost zysku przekraczający 7%, na bazie minionych pięciu lat osiągniemy z 87,6% prawdopodobieństwem.


Wzbogacając jeszcze krótką analizę o inne modele wyceny - na stronie InvestingPRO zobaczymy, że spółka mimo mojego wniosku bycia przewartościowaną, jest w tej chwili plus minus uczciwie wyceniona. Przeciętny poziom docelowy wyznaczony na podstawie 14 różnych modeli wyceny wskazuje na 2,7% przewartościowanie, a według analityków akcje te są nawet o ok. 10% niedowartościowane.  


Swoją droga w Investing trwa aktualnie Black Friday i teraz możecie przedłużyć swój abonament oszczędzając 60%, lub jeśli jeszcze nie macie konta, skorzystać z 60% przeceny. Dodatkowo przy rejestracji z tego linku otrzymacie dodatkowe 15% zniżki i jednocześnie weprzecie mój blog: 

 >ZAŁÓŻ KONTO W INVESTING< 

Również moją książkę możecie teraz zamówić taniej - na krótki czas będzie ona dostępna u mnie w sklepie z 30% zniżką plus DARMOWĄ wysyłką. Klikając na poniższe zdjęcie przejdziecie do strony, gdzie można ją zamówić.

  

wtorek, 14 października 2025

Nasdaq100

  Idealne warunku na melt-up? Czyli "krach" w drugą stronę - do góry?
14.10.2025 - 24 645

Na giełdzie mamy w tej chwili tak w zasadzie idealne warunki na tzw. melt-up. „Melt-up” to inaczej dynamiczny wzrost cen akcji, albo inaczej okres paniki zakupów. Okres taki charakteryzuje się brakami korekt, albo bardzo małymi korektami, nie przekraczającymi 5% - każde mniejsze cofnięcie natychmiast wykorzystywane jest do zakupów w obawie przed przegapieniem okazji. Taka sytuacja na giełdach niesie ze sobą sporo szans, ale i rodzi też wiele nowych zagrożeń. W dzisiejszym odcinku troszkę dokładniej przyglądnę się aktualnej sytuacji rynkowej i co ta sytuacja dla nas oznacza i jak się do niej przygotować? 

Patrząc od końca kwietnia tego roku, indeks NASDAQ100 wzrósł już o ponad 42% i wzrosty te nadeszły bez żadnej korekty, przekraczającej 5%.


Tymi kryteriami patrząc można więc powiedzieć, że już teraz znajdujemy się w samym środku tzw. okresu „melt-up”. Patrząc na aktualną sytuację rynkową, wiele też wskazuje na to, że okres takich silnych wzrostów jeszcze może się wydłużyć.

Dlaczego?

Najbardziej oczywistym powodem jest nowo wprowadzona technologia, która umożliwia poprawę rentowności spółek i stworzenia nowych segmentów przychodu – oczywiście mowa tu o sztucznej inteligencji. Podobny okres mieliśmy wcześniej podczas tzw. bańki internetowej, gdzie melt-up doprowadził w 2000 roku do ponad 350% wzrostów. Tamten melt-up był w większej skali niż dzisiaj, bo okresowe korekty sięgały po kilkanaście procent.


Dodatkowo w 2000 roku wiele spółek w przeciwieństwie do dzisiaj nie generowało jeszcze żadnych zysków no i sama wycena była w tamtym czasie dużo wyższa.


I to jest kolejny argument, który przemawia za kontynuacją okresu wzrostów na amerykańskich akcjach. Aktualną wycenę względem 2000 roku oczywiście też słabo z dzisiejszą porównywać, bo obecne otoczenie diametralnie różni się z otoczeniem sprzed ćwierćwiecza. Mimo tego patrząc na tą wycenę względem ostatnich kilku lat – ona w tej chwili znajduje się na ok. tych samych poziomach co rok i pięć lat temu, kiedy indeks stał dużo niżej. W 2000 roku wycena względem poprzednich paru lat, była z kolei po prostu dużo, dużo wyższa.

Jeśli więc melt-up będzie kontynuowany i akcje zaczną szybciej rosnąć niż ich zyski, wtedy i też ta wycena znacząco wzrośnie, zbliżając się tym do charakterystyki bańki internetowej 25 lat temu. Innymi słowy oznaczałoby to też, że przed nami jest jeszcze sporo miejsca do dalszych dużych wzrostów.

Oprócz tego wzrostom sprzyja sezonowość – zbliżamy się do końcówki roku kalendarzowego, co często oznacza zwiększone szanse na końcowo roczny rajd. Rajdy te są zwykle tym większe, im więcej w poprzednich kwartałach spółki napędzające rynek rosły. Fundusze, chcąc pochwalić się umiejętnym doborem akcji, nabywają pod koniec roku spółki, które po prostu najwięcej wzrosły. Nieważne, że nie uczestniczyli w większości tych wzrostów, ważne tylko, aby pokazać, że również oni te spółki mają w swoich portfelach. Taka strategia ma nawet swoją specjalną nazwę – jest to tzw. window dressing. Aczkolwiek punkt ten jest też troszkę takim mitem. Z doświadczenia pracy w funduszu i po rozmowach z innymi portfolio managerami, nie spotkaliśmy się jeszcze osobiście z praktykowaniem tej strategii. Ale może za wielką wodą wygląda to troszeczkę inaczej? W każdym razie jest to kolejny punkt, który warto uwzględnić przy możliwej kontynuacji wzrostów szerokiego rynku, napędzanego garstką największych firm.

Kolejny punkt sprzyjający dalszym wzrostom na giełdzie, to stopy procentowe. Niedawno doszło do obniżki stóp procentowych i w kolejnych tygodniach cykl obniżek ma być kontynuowany. Obniżka stóp procentowych, przy jednocześnie silnej kondycji gospodarczej, sprzyja wzrostom na akcjach. Dzięki obniżce stóp procentowych spada koszt obsługi długu, to zwiększa rentowność przedsiębiorstw. Ponadto przy obniżce stóp procentowych, spada też rentowność obligacji, co prowadzi do spadku atrakcyjności lokowania swoich pieniędzy na rynku długu. W poszukiwaniu alternaty, inwestorzy ci przenoszą się na rynek akcji, co też prowadzi do wyższych poziomów wyceny rynku akcyjnego. Ta wyższa wycena uzasadniona jest brakiem alternatyw, bo kiedy przy wyższych stopach procentowych otrzymać możemy wyższe zwroty na rynku dłużnym, to aby rynek akcji z tymi wyższymi zwrotami mógł konkurować, to rynek akcji musi spaść na wycenie. W okresie obniżek stóp procentowych, mamy przeciwieństwo tego, czyli teraz otoczenie sprzyja wzroście wyceny rynku akcyjnego.

Dlatego przy wzroście cen akcji i jednoczesnym wzroście poziomu wyceny, czyli przy szybszym wzroście cen akcji od wzrostu ich zysków, przyszły wzrost wyceny nie będzie jeszcze sygnałem tworzenia się bańki. Bańka ta powstanie kiedy nożyce między wzrostem akcji, a wzrostem zysków się znacząco rozszerzą. Niewielkie rozszerzenie, nie spowoduje że ten wzrost wyceny już należałoby interpretować jako zagrożenie.

Ale w tym miejscu dochodzimy też do kolejnego punktu i to już jest pierwszy ważniejszy punkt zagrożenia. Aktualnie wzrosty na giełdach napędzają największe spółki świata – są to Nvidia, Microsoft, Facebook, Google, Broadcom, Oracle itd. Spółki te mają kilka wspólnych cech – najważniejsza wspólna cecha, to oczywiście temat sztucznej inteligencji i druga najważniejsza wspólna cecha sprzyjająca wzrostom na tych akcjach to wzajemne inwestycje.

W tych wzajemnych inwestycjach mamy jeszcze jednego łącznika – jest nim OpenAI, który w 49% należy do spółki Microsoft. OpenAI inwestuje we wspomnianych gigantów, którzy te inwestycje odwzajemniają. Na przykład Nvidia, inwestuje w OpenAI 100 mld. $, OpenAI następnie otrzymane od Nvidii pieniądze reinwestuje w sprzęt od Nvidii. Takim sposobem dostarczyciele sit i łopat, stają się jednocześnie też poszukiwaczami złota.

Jeśli te poszukiwania złota, okażą się na mniej opłacalne niż to teraz rynek zakłada, to spółki te oczywiście szybko skorygują swoją wycenę do dużo niższego poziomu. Po tym spadną nakłady inwestycyjne i to następnie odbije się spadkiem zysków spółek dostarczających sita i łopaty. Jeśli do tego czasu rynki zdążą ponadprzeciętnie dużo wzrosnąć, przyszła korekta w takim scenariuszu może doprowadzić do większych spadków szerokiego rynku i kto wie, może nawet większej bessy.

Podsumowując: w aktualnym otoczeniu rynkowym mamy kilka czynników, które sprzyjają większym wzrostom, są to między innymi, napędzające się nawzajem inwestycje, stopy procentowe, sezonowość oraz sama wycena, która może jeszcze więcej wzrosnąć. W zależności od dalszego rozwoju wydarzeń, w tym w szczególności od osiągnięcia zyskowności spółek, które w sztuczną inteligencję inwestują jak na wyścigach, ewentualne słabsze rezultaty tychże inwestycji, mogą doprowadzić do drastycznego spowolnienia aktualnych nakładów inwestycyjnych. Jeśli do tego czasu rynek akcji w wycenie wzrośnie o dużo więcej niż wzrosły same zyski to, to następnie doprowadzić może do większej, być może dłużej utrzymującej się bessy na giełdzie.

Jednak do tego czasu bazowym scenariuszem na który powinniśmy się teraz nastawić, to raczej kontynuacja wzrostów. Dalsze postępowanie uzależnimy przy tym od przyszłych warunków rynkowych – jak wzrosty będą ponadprzeciętnie duże, warto będzie się częściowo zabezpieczyć, tzn. przynajmniej my nad takim zabezpieczeniem pomyślimy. Co Wy zrobicie, to już musicie sami ustalić.

Dzisiejszy materiał powstał dzięki wsparciu SAXO Banku, gdzie przy rejestracji z naszego linku otrzymacie aż do 250 € zwrotu z prowizji za transakcje


Załóż konto w Saxo Banku i dostań bezpłatnie rozdział książki do kanału “Giełda Inwestycje Trading”. 
Po dokonaniu  rejestracji i pierwszej wpłaty na konto w dowolnej kwocie wyślij nam na adres mailowy gieldainwestycjetrading@gmail.com maila o tytule „GIT książka Saxo” załączając w treści potwierdzenie przelewu do Saxo Banku (z widocznym numerem klienta).