Translate my BLOG

niedziela, 4 marca 2018

General Electric (GE)

"Jakie znaczenie dla inwestycji długoterminowej w spółki dywidendowe ma kurs akcji?"
02.03.2018 - 14,12 (USD)

Radek, autor bloga "Humanista na giełdzie" opublikował wpis w którym zapytał inwestorów: "co robią gdy ich spółki dywidendowe spadają ponad 50%". Uważam, że temat warto rozszerzyć do konkretnego przykładu, w którym zadam również pytanie ile spółek w portfelu może w ogóle zbankrutować, aby przy inwestycji długoterminowej i tak wyjść na plusie?

Zacznę od konkretnego przykładu, w którym historia danej spółki do 2000 roku spełniała kryteria na przyłączenie do "Najlepszych Spółek Świata" po czym w kolejnych latach okazała się wielką klapą, tracąc do dołka ponad 90%. Dodatkowo dla zwiększenia dramaturgii, zakup tej spółki zasymuluję na historycznym szczycie, którego spółka do dzisiaj nie pokryła:

Wycena spółki GE w latach 1971-2000

Spółka General Electric założona została w 1892 roku i jednym z założycieli był Thomas A. Edison. Firma ta do dzisiaj jest najstarszym nieprzerwanym bywalcem w indeksie Dow Jones Industrial Average. Obecna kapitalizacja przekracza 122 mld. $. W latach 1975-2000 firma ta znajdowała się w bardzo stabilnym trendzie wzrostowym osiągając średnioroczne stopy zwrotu przekraczające 20%! Dodatkowo spółka co rok wypłacała coraz to wyższą dywidendę kwalifikując się tym samym do kandydatów na przyłączenie do "Najlepszej Spółki Świata":


Powyższe wykresy to historia dywidendowa spółki. Także podstawowe kryteria (długoterminowy trend wzrostowy oraz wypłata coraz to wyższej dywidendy co rok) zostały spełnione, tak więc hipotetycznie angażuję się w spółkę po cenie 53,54 $ (jak się później okazuje absolutny szczyt szczytów) na okres długoterminowy, w którym kurs w kolejnych latach w ogóle mnie nie będzie interesował i sam zysk z inwestycji będę czerpał tylko z dywidendy....

... od zakupu spółki w 2000 roku minęło do dzisiaj 18 lat. Spółka nadal wypłaca co kwartał dywidendę, jednak jej nieprzerwana wzrostowa historia została w 2009 roku zakończona. Oznacza to, że po mojej inwestycji firma przez kolejne 9 lat podnosiła dywidendę i w tym czasie wypłaciła w sumie 7,61 $, czyli 16,56% całej inwestycji zostało już zwrócone. W 2009 roku firma po raz pierwszy postanowiła zmniejszyć dywidendę tym samym dla inwestora dywidendowego był to pierwszy ważny sygnał ostrzegawczy, poniżej historia dywidendowa od chwili zakupu akcji do dnia dzisiejszego:


W kolejnych latach (po 2009 roku) General Electric ponownie wrócił do swojej polityki dywidendowej sprzed kryzysu finansowego zwiększając jej wypłatę z roku na rok, jednak w grudniu 2017 roku ponownie doszło do jej zmniejszenia. W sumie w okresie 2009-2018 GE wypłacił 6,87 $ w formie dywidendy. Oznacza to, że od chwili zakupu w 2000 roku spółka wypłaciła inwestorowi 14,48 $, a to stanowi 37,07% zainwestowanego niecałe dwie dekady temu kapitału. Dzisiaj kurs GE stoi na poziomie 14,12 $ (czyli 74% niżej niż w dniu zakupu):

GE w okresie 1971 - dzisiaj: 14,12 (USD)

Jeśli więc inwestor zdecyduje się dzisiaj sprzedać spółkę po aktualnym kursie, tj. 14,12 $ (czyli ze stratą kursową bliską 74%) to mimo tego, dzięki dywidendzie odzyskał 14,48% a to stanowi pomniejszoną stratę o 37.07%. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jest to wynik brutto - dywidenda też jest opodatkowana i przyjmując, że 30% zysków należy oddać  "fiskusowi" (wariant pesymistyczny, czyli w którym nie dostarczono formularza W-8BEN, zwalniającego z "podwójnego opodatkowania dywidend z spółek zagranicznych) nasz końcowy wynik będzie troszkę gorszy.

Przypomnę, że przykładowa długoterminowa inwestycja w GE nastąpiła na idealnym szczycie. Szansa na trafienie tego najwyższego poziomu jest mała - trend wzrostowy trwał blisko trzy dekady i prawdopodobieństwo przyłączenia gdzieś w trakcie jego trwania jest dużo większe niż trafienie tego jednego szczytu. Można więc powiedzieć, że nawet GE mimo fatalnej historii po 2000 roku, dziki dywidendzie nie zabrała inwestorowi większość zainwestowanego 18 lat temu kapitału, wychodząc na całym nie ze stratą -75%, a stratą wynoszącą -46% (co jest ponad dwa razy mniej).

Przykład General Electric jest trochę wyjątkowy - pokazuje, że nawet długoterminowe wzrosty mogą przejść w trwającą blisko dwie dekady spadki. Dlatego też portfel należy dywersyfikować do wielu spółek. Tak jak pojedyncza transakcja ma charakter losowy (z ujęcia ogólnego szansa na spadek/wzrost wynosi 50%), tak zdywersyfikowany portfel do wielu akcji zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu wielokrotnie (mnz. ze względu na długoterminowy wzrost gospodarczy w którym spółki uczestniczą - im więcej akcji w portfelu tym większa korelacja z rynkiem).

Na koniec pytanie konkursowe: ile spółek może zbankrutować, aby portfel zdywersyfikowany do 10 akcji po dwudziestu latach był na zero (przy założeniu, że średnioroczna stopa zwrotu spółek wynosi 8%)?

środa, 28 lutego 2018

Bycze spółki po lutym 2018

Dzisiaj minął ostatni dzień handlu miesiąca, czyli tradycyjnie czas na podsumowanie minionych czterech tygodni w portfelu "Byki". Luty zakończył się zarówno dla portfela jak i dla benchmarku (WIG'u) z lekką stratą. Tym samym po 74 miesiącu publicznego prowadzenia portfela jego stopa zwrotu wzrosła obecnie do 181,19% (w tym samym czasie WIG zyskał 63,08%). Całą historię obu konkurentów przedstawiłem na poniższym wykresie:


Luty jest pierwszym miesiącem w którym po kilkumiesięcznej przerwie ponownie więcej zajmuję się akcjami z polskiego parkietu, tym samym w ostatnich czterech tygodniach do portfela doszły dwie nowe spółki: Dino oraz ING Bank Śląski, ale jedna też opuściła jego szeregi, jest nią CCC.

niedziela, 18 lutego 2018

ING Bank Śląski SA (ING)

Czy zbliżająca się "era" możliwych podwyżek stóp procentowych wzmocni wycenę sektora bankowego?
16.02.2018 - 206

Wczoraj krótko przedstawiłem spółkę (BZ WBK), który w mojej opinii znajduje się na interesującym poziomie do pierwszego zakupu dla transakcji krótkoterminowej (kilka/kilkanaście tygodni). Dzisiaj przedstawię za to akcję, która w dłuższym terminie wykazał się lepszymi wynikami od konkurenta i może być interesującym kandydatem do transakcji średnioterminowej (ponad 5 msc.), czyli tym samym kandydatem do portfela "Byki".

Mowa o spółce ING Bank Śląski.

Spółka wysoko koreluje z już wcześniej wspomnianym konkurentem BZW (ponad 80%), jednak w dalszej historii ING wykazał się lepszymi wynikami, tzn. przy mniejszej zmienności odnotował wyższą stopę zwrotu. Dokładniejsze porównanie obu tych spółek przedstawiłem na poniższym wykresie:

Korelacja pomiędzy spółkami

Powyższy wykres uwzględnia kursy obu akcji od 2015 roku do dzisiaj, czyli w czasie w którym spółki przechodziły okres głębszej korekty (2015-2016) oraz okres zwyżek (2016-dzisiaj). Zauważyć można, że ING w obu tych fazach radził sobie lepiej.

Przechodząc do techniki wykresu ING: kurs znajduje się obecnie przy dwuletniej linii trendu wzrostowego co może być okazją do zakupu. Główny trend wzrostowy do momentu utrzymania się kursu powyżej 185 zł nie powinien być zagrożony - jak do tego dojdzie pojawi się większe ryzyko dalszego obsunięcia kursu. Kolejnym poziomem wsparcia będzie wtedy dopiero 150 zł (spadek do tego poziomu byłby pod względem długości korekty podobny do tej z 2015-2016). Jeśli również 150 zostanie przebite mielibyśmy większe zagrożenie do utrzymania się dłuższej fazy przeceny. W takim przypadku ponowne zaangażowanie w akcje tego banku byłoby sensowne po wyraźnych sygnałach zakończenia tej fazy (w zależności od ścieżki kursu najlepiej wtedy na bieżąco analizować jego sytuację).

 Podsumowując: obecna cena może być interesująca do zakupu średnioterminowego, w którym stop ok 11% (poniżej 185 zł) może dać dobry stosunek ryzyka do potencjalnego zysku (min. 250 zł). Jeśli kurs odbije od obecnego poziomu i zbliży się do swoich szczytów z końca stycznia, będzie można szybko przesunąć zlecenie obronne na breakeven.

sobota, 17 lutego 2018

Santander Bank Polska (SPL)

Kilka kresek na SPL (dawniej BZWBK)
16.02.2018 - 384 

Troszkę czasu minęło od ostatniej analizy polskiej spółki giełdowej, dlatego dzisiaj krótka analiza techniczna akcji BZ WBK.  Moją uwagę na tą spółkę zwrócił czytelnik - akcje banku po ponad 4% przecenie w piątek dotarły do całkiem interesującego poziomu technicznego, który może powstrzymać dalszą korektę. Oznacza to, że z punktu czysto tradingowego cena obecna jest interesująca pod zakup krótko terminowy. Oprócz kilku miesięcznej linii trendu kurs stoi również na tzw. zmianie biegunów, w którym wcześniejszy opór zamienia się teraz w wsparcie. Tradingowo strategia prowadzenia takiej pozycji może wyglądać następująco: 

- pierwsze kupno po cenie obecnej
- drugie kupno w okolicach wcześniejszego dołka (ok 360 zł)
- trzecie kupno w okolicach dolnego ograniczenia blisko jedno-rocznej konsolidacji na poziomie ok 340 zł

- SL poniżej 330 zł dla całej pozycji

Po odbiciu od któregoś z powyższych poziomów (nie musi koniecznie dotrzeć do każdego wyżej wymienionego wsparcia) pozycję można "wozić" do min. 440 zł przesuwając zlecenie obronne poniżej kolejno następujących dołkach. Dobrym rozwiązaniem może być zamknięcie połowy przy 440 i resztę na SL zabezpieczającym zysk. Prawdopodobieństwo wzrostów w dalszym terminie ze względu na trwający od stycznia 2016 roku trend wzrostowy oceniam na większe niż zagrożenie przebicia 330 zł. Takim sposobem trader ma po swojej stronie główny trend wzrostowy oraz stosunek ryzyka do dochodu, który przekracza 1:2.  

niedziela, 11 lutego 2018

ProShares UltraPro Short S&P500 (SPXU)

Zabezpieczenie portfela inwestycyjnego na okres bessy
SPXU 09.02.2018 - 11,69 (USD)

Dzisiaj temat, który po ostatnich zawirowaniach stał się ponownie bardziej aktualny. Zajmę się pytaniem: czy i w jaki sposób zabezpieczyć swój portfel długoterminowych inwestycji w akcje?

Jako pierwsze należy wyraźnie podkreślić, że jako długoterminowe inwestycje rozumiem zakupy na kolejne kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. Oznacza to, że taki portfel aktywnie uczestniczy w okresach bessy oraz hossy. Kupowanie akcji w trakcie hossy i (próba) sprzedaży tuż przed bessą określam jako inwestycje cykliczne. Tym samym jeśli inwestor długoterminowy zamierza zabezpieczać swój portfel 1:1 (tzn. hedguje się w taki sposób, że wszelkie spadki (ale też wzrosty) neutralizuje zabezpieczeniem) po części staje się inwestorem cyklicznym. 

Istnieje mnóstwo różnych sposobów na zabezpieczenie portfela: od prostych sprzedaży swoich akcji i ich ponownym odkupieniem aż do różnych instrumentów pochodnych jak opcji lub też ETF'ów. Należy pamiętać, że wszelkiego rodzaju zabezpieczenia wiążą się z dodatkowymi kosztami, są to zwykłe koszty transakcyjne ale też podatek lub koszty rolowań niektórych instrumentów pochodnych. Pod tym względem sama sprzedaż i ponowne odkupienie tych samych akcji należy więc do najdrożej alternatywy zabezpieczeń, przy tym warto też dodać, że tego rodzaju hedging należy do najtrudniejszej części całego procesu zabezpieczenia - dochodzi timing i to nie z jednej akcji, tylko całego koszyka. Tak jak pojedyncze spółki nawet w okresie większej rynkowej bessy są w stanie wygenerować  lepszą stopę zwrotu, tak cały koszyk akcji wraz z rosnącą ilością spółek w portfelu zbliża się do rynkowej stopy zwrotu. Dlatego też już ze względu na sam timing znacznie trudniej jest zabezpieczać pojedyncze aktywa niż jednorazowo cały portfel.

Przy zabezpieczeniach, które jednorazowo pokrywają ryzyko portfelowe trzeba więc zbadać z którym rynkiem mój portfel najlepiej koreluje. Posłużę się tu swoim długoterminowym portfelem inwestycyjnym, w którym inwestuję tylko w spółki zagraniczne:

Najlepiej jest porównać swoje akcje do indeksu, który zawiera w sobie najwięcej spółek z portfela. Nawet jeśli sama historia jest jeszcze za krótka aby dobrze zbadać tą korelację, to z dużym prawdopodobieństwem jego ścieżka historii będzie najbliżej zbliżona do niego. W moim przypadku w portfelu znajduje się dopiero 6 akcji i z tego 5 akcji występuje w indeksie SP500, tym samym korelacja do niego jest największa (szczególnie w okresie rynkowej korekty). Dlatego też najlepszym jednorazowym zabezpieczeniem dla takiego portfela będzie zawarcie odpowiedniej pozycji na instrumencie, który odzwierciedla indeks SP500

Jak już pisałem wyżej, sam timing zawarcia pozycji zabezpieczającej portfel może okazać się jednym z najtrudniejszych w całym procesie hedgingu. Dlatego dobrym sposobem rozwiązania tego problemu może być hedging podzielony, czyli taki w którym zabezpieczamy tylko część swojego portfela dostosowując wraz z czasem wielkość tego zabezpieczenia (przykładowo najpierw 10%, później 30% itd.). 

Poszukując instrument, który najlepiej wypełni tą rolę, trafiłem na ETF ProShares Ultra Short S&P500. Ważne, że ETF ten jest lewarowany, co znaczy, że nie muszę posiadać 50% wolnej gotówki aby zabezpieczyć pozostałe 50% które zainwestowane jest w akcje. 


SPXU 09.02.2018 - 11,8 (USD)

Powyższy ETF jest odwróceniem indeksu SP500, co oznacza że wraz z wzrostem benchamrku spada wycena SPXU. Ważne aby przy wyborze danego ETF'u zbadać jak dobrze "kopiuje" on swój instrument bazowy (jest to najważniejsza część przy zakupie ETF'u pod inwestycję w rynek który ma kopiować). W moim przypadku długookresowa korelacja SPXU z SP500 wynosi -98%, jednak w ekstremalnych warunkach korelacja ta spadała do -84%:


Korelacja SPXU do SP500
Spadek korelacji do -8X% nie oceniam negatywnie, gdyż mój portfel też nie odzwierciedla tego rynku w 100%. Dla wszystkich wzrokowców przygotowałem jeszcze wykres w którym, odwróciłem wartość ETF'u aby wizualnie pokazać czy ujemna korelacja do indeksu jest wyraźna:



Wielkości długości korekt odwróconego ETF'u nie są równe korektom na SP500, ale nie wynika to z mniejszej korelacji, tylko z logarytmicznej skali w którym odwrócony wykres SPXU daje złudzenie spadającej zmienności. Ważne jest tylko porównanie, gdzie SP500 (na początku wykresu) w kolejnej korekcie notuje minimalnie niższy dołek, a SPXU wyższy - to jest ten moment spadającej korelacji. Jak już napisałem, nie jest on znaczący i dla całego zabezpieczenia praktycznie nieodczuwalny. 

Ponieważ sama decyzja o hedging mimo, że ma pełnić rolę zabezpieczenia też jest ryzykiem. Ryzykiem w którym nieodpowiedni timing może kosztować nas straconych zysków. Między innymi dlatego warto myśleć o zabezpieczeniach ułamkowych, w których nie hedgujemy od razu cały portfel tylko jego część. Czy obecna sytuacja wymaga pierwszego zakupu takiej pozycji zabezpieczającej jest już wymagana to nie wiem. Jednak nawet jeśli rynek z obecnych poziomów wzrośnie o kolejne kilkadziesiąt procent, to prawdopodobieństwo pokrycia obecnych poziomów w kolejnej bessie oceniam na relatywnie wysokie. 

Osobiście nadal uważam, że obecne cofnięcie jest tą korektą, która tym gwałtownym ruchem w dół interpretowana będzie jako przejście do bessy, po czym rynek odbije wyznaczając nowe historyczne szczyty, gdzie ostatecznie zakończenie hossy zobaczymy kilkadziesiąt procent wyżej. Taki scenariusz tłumaczę mnz. faktem braku ostatniego sygnału ekonomicznego, jakim jest pierwsza obniżka stóp procentowych, które z historycznego ujęcia zawsze zapowiadały okres zbliżającej się słabiej koniunktury gospodarczej (więcej na ten temat można poczytać w wpisie z listopada ubiegłego roku:"Ekonomiczne sygnały, które występują w okresach szczytów hossy"). Oczywiście mimo, że do tej pory te sygnały zawsze dobrze ostrzegły przed końcówką hossy nie oznacza to, że w przyszłości dalej tak będzie. Jednak prawdopodobieństwo przerwania tych ostrzegawczych zależności ekonomicznych oceniam na bardzo małe.

czwartek, 1 lutego 2018

Bycze spółki po styczniu 2018

Pierwszy miesiąc nowego roku minął, więc tradycyjnie krótkie podsumowanie minionych czterech tygodni w portfelu "Byki". Styczeń mimo zrealizowaniu największej jednostkowej straty w ponad 6 letniej historii portfela, która przyczyniła się do ponad 2,5% obsunięcia wartości portfela (brzmi mało, ale nie jest) kończy miesiąc na plusie. Portfel w styczniu w stosunku do grudnia wzrósł o 0,78% co licząc od chwili startu (styczeń 2012) daje 184,12% stopę zwrotu, gdzie w tym samym czasie WIG zyskał 74,56%. Na wykresie cała historia obu konkurentów po 73 miesiącu publicznego prowadzenia portfela wygląda teraz następująco:


środa, 17 stycznia 2018

Boeing (BA)

Troszkę bardziej spekulacyjny tytuł do inwestycji długoterminowych?
16.01.2018 - 335,16 (USD)

Największy producent samolotów pasażerskich na świecie, spółka której kapitalizacja przekracza 200 mld. $, stanowi największy udział w indeksie Dow Jones Industrial Average (blisko 9%) - Boeing. 

Trzeba wyraźnie napisać, że działa w branży zbrojeniowej (czyli pod względem moralnym inwestycja nie dla każdego), tzn. również produkuje broń, samoloty oraz śmigłowce wojskowe. Uczestniczy w programach badania kosmosu, produkuje zespoły i podzespoły do rakiet nośnych, sztucznych satelitów i statków kosmicznych. Data założenia sięga ponad 100 lat w przeszłość i wypada na 1916 rok, a na giełdzie notowana jest od 1934 roku. 

Boeing od dwóch lat zna tylko jeden kierunek - wzrostowy. Największy spadek (licząc od lutego 2016 roku) sięgnął zaledwie 10%, a wzrosty w tym czasie wzniosły kurs o blisko 260%! Nie mały udział w tym wzroście ma trwający od 2014 roku program skupywania akcji własnych. Należy ale zauważyć, że w dłuższej historii spółka bardzo czule reaguje na kryzysy, gdzie korekty przekraczające 50% nie są tu czymś nadzwyczajnym. Głównym powodem tak silnych (tzn. znacznie większych od rynku) spadków można dopatrywać w modelu biznesowym w którym spółka w 95%-99% finansuje się obcym kapitałem. Dlatego ewentualny zakup spółki do portfela długoterminowego będzie ciekawy tylko po co najmniej 50% przecenie akcji. Osobiście uważam, że spadek do 100$ w dłuższym terminie (tzn. w okresie bessy na giełdach) będzie w zasięgu, przy obecnym poziomie byłaby to przecena o ok. 70% (czyli zbliżona do tej z 2007-2009 roku). 

Poniżej dla kompletu dołączam jeszcze dane finansowe spółki:

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Portfel Inwestycyjny "Najlepszych Spółek Świata" po pierwszym roku

Okres przejścia do nowego roku kalendarzowego to dobry czas na podsumowanie minionych dwunastu miesięcy, więc również "Portfel Inwestycyjny" mimo tego, że jeszcze zdecydowanie za wcześnie na wnioski można krótko przeanalizować jak poradził sobie w fazie "startu".

"Portfel Inwestycyjny" powstał pod koniec sierpnia 2017 roku - narodził się z zysków osiągniętymi z aktywnego tradingu, w którym swoją nadwyżkę finansową przetransferuję do niego celem zbudowania sobie długoterminowego źródła pasywnego dochodu. Oznacza to, że spółki kupione w tym portfelu goszczą na dłużej - z początku nowo nabywane akcje nie zamierzałem w ogóle sprzedawać, jednak z czasem doszedłem do wniosku, że kilka tradingowych pozycji z pewnością warto do portfela wplecić. 

Nie znaczy to, że portfel zmieni swój charakter - dalej pozostanie pasywnym portfelem inwestycyjnym w którym 90% nowo nabywanych akcji zamierzam kupować na okres długoterminowy. Tym samym spółki w portfelu będą przechodzić okres słabszej koniunktury gospodarczej, którą ale nie widzę jako zagrożenie, a bardziej jako okazję do nowych zakupów długoterminowych. 

Przechodząc do samych osiągnięć pierwszych pięciu miesięcy, stopa zwrotu z portfela znacznie przewyższyła moje oczekiwania. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na ryzyko walutowe, które przyczyniło się do delikatnego wzrostu zmienności portfela. Przy tym należy ale pamiętać, że w długim okresie ta zmiana kursowa powinna przyczynić się do stabilności w okresach bessy, gdyż w tym czasie dolar zazwyczaj był mocniejszy co w podsumowaniu zmniejszało maksymalne obsunięcie portfela. Poniżej historia zmiany oraz statystyki w obu walutach (pierwsza w walucie domowej (PLN) i kolejna w walucie rozliczeniowym instrumentów finansowych (USD)):

piątek, 29 grudnia 2017

Bycze spółki po szóstym roku walki z rynkiem

Ostatni dzień 2017 roku mamy za sobą, tym samym "Portfel Byki" zakończył szósty rok walki z rynkiem...

Ostatnie dwanaście miesięcy przebiegło zarówno dla portfela jak i dla benchmarku (WIG'u) pod dyktandem byków. Miniony rok przyniósł portfelowi 18,58%, przy tym WIG zyskał 23,17%. Tym samym całościowa stopa zwrotu "Portfela Byki" po 72 miesiącach publicznego prowadzenia wynosi teraz 181,9%, gdzie WIG w tym samym czasie zyskał 68,48%

W 2017 roku w przeciwieństwie do poprzedniego roku przyjąłem strategię troszkę bardziej ofensywną, w której w większości czasu gotówka stanowiła zaledwie od 10% do 30% wartości portfela. Jednak w ostatnim kwartale ponownie zmniejszyłem swój udział w rynku, angażując 40%-50% w akcjach (60%-50% gotówki). Moment decyzji o przyjęciu troszkę bardziej defensywnej postawy przyszedł bardziej losowo - nie był on uwarunkowany kondycją rynkową (więcej w aktualizacji portfela z września). 

Poniżej jak co roku wklejam tabelę z do tej pory osiągniętymi statystykami (ze względu na odniesienia liczone one są liniowo) oraz jak co miesiąc/dwa wykres przedstawiający historię "Portfela Byki" na tle rynku (WIG'u):



sobota, 23 grudnia 2017

Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku 2018

Kolejny rok dobiega końca i z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia oraz nowego roku życzę wszystkim czytelnikom dużo szczęścia oraz zdrowia jak i wytrwałości i sukcesów w realizowaniu wszystkich celów.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

CBOE Global Markets (CBOE)

Bezstresowa spółka
17.12.2017 - 126,37 (USD)

Jedna z największych giełd na świecie również notowana jest na giełdzie... powyżej wykres CBOE Global Markets, który swój debiut na parkiecie miał w 2010 roku. Oznacza to, że spółka publicznie jeszcze nie przechodziła gospodarczej bessy i w tym czasie największa korekta sięgnęła zaledwie 31% i to od razu na samym początku giełdowego istnienia. Kolejne korekty rzadko kiedy przekraczały 20% (w sumie były tylko dwie: w 2011 i 2014 roku). Przy tym najlepszym pod tym względem rokiem był ten który obecnie właśnie dobiega końca:

17.12.2017 - 126,37 (USD)

W ostatnich dwunastu miesiącach spółka znała tylko jeden kierunek, gdzie największa korekta trwała zaledwie dwa dni i sięgnęła 5,77%! Licząc od stycznia do dzisiaj wzrosty przekroczyły 76%. Innymi słowami spółkę CBOE można pewnie nazwać najmniej stresującą spółką 2017 roku :)

Mimo, że publiczna historia spółki jest krótka, uważam że jest ona interesującym kandydatem na przyłączenie do długoterminowego portfela inwestycyjnego. Warto dodać, że również CBOE wprowadza kontrakty na bitcoiny, co znaczy że kawałek kryptowalutowego tortu również trafi do spółki i to niezależnie od tego w którą stronę te bitcoiny pójdą.

PS. Również CBOE od  2010 roku (czyli od debiutu) cztery razy w roku wypłaca dywidendę, którą co kwartał zwiększa. Stopa dywidendy wynosi 0,86%, a payout ratio 31,7%.

piątek, 8 grudnia 2017

Ryzyko walutowe w inwestycjach zagranicznych - czy warto się zabezpieczać i w jaki sposób?

Ryzyko walutowe to pojęcie bardzo szerokie, które występuje nie tylko w inwestycjach rynkowych, ale również w działalnościach firm, które część swoich interesów prowadzą za granicą. Odpowiednie zarządzanie tym ryzykiem może znacząco wpłynąć na wyniki finansowe, trzeba ale potrafić rozróżniać spekulacje od zabezpieczeń przed niekorzystną zmianą kursu walutowego.

Spekulacja może przynieść dwustronne wyniki, tzn. można na niej stracić lub zarobić, z kolei hedging walutowy to inaczej rozliczenie transakcji w przyszłości po kursie z przeszłości. Oznacza to, że przy jej pomocy pozbywamy się ryzyka niekorzystnej zmiany kursu walutowego. Należy jednak pamiętać, że w świecie finansów inwestor za przyjmowanie ryzyka zostaje wynagradzany (im wyższe ryzyko akceptuje tym potencjalnie większe zyski może oczekiwać), innymi słowami przy hedgingu walutowym wyzbywa się również szansy na osiągnięcie pozytywnej (na korzyść inwestora) zmiany kursu walutowego. 

Ostatnio dostaję troszkę więcej pytań czy nie zabezpieczam się przed dodatkowym ryzykiem walutowym w moich inwestycjach długoterminowych na rynkach zagranicznych, gdyż złotówka w stosunku do innych walut jest obecnie bardzo mocna, a to oznacza że na tych inwestycjach doświadczam obecnie niekorzystnej dla mnie zmiany kursu waluty. Dlatego też w dzisiejszym wpisie krótko omówię najbardziej opłacalny rodzaj (moim zdaniem) zabezpieczenia ryzyka walutowego.

Metod zabezpieczeń walutowych jest bardzo dużo. Najczęściej pojawiające się "propozycje" hedgingu walutowego to zabezpieczenie przy pomocy forex'u, opcji walutowych lub kontraktu terminowego.  Niestety ale żadna z powyższych metod nie satysfakcjonuje moje oczekiwania...

Hedging w odróżnieniu do spekulacji ma być pozycją zabezpieczającą, co oznacza, że nie interesują mnie krótkoterminowe wahania kursowe tylko trend jednej waluty w stosunku do drugiej. Zabezpieczenie ryzyka walutowego musi więc uwzględniać długoterminowe oczekiwania co do przyszłego kursu. Jeśli przykładowo jestem zdania, że za  2 lata kurs USD w stosunku do PLN będzie znacząco niższy niż obecnie, warto jest zabezpieczyć się przed tą niekorzystną sytuacją i zapewnić sobie za te dwa lata możliwość wymiany USD na PLN po kursie aktualnym - jeśli posiadam aktywa notowane w dolarach najprościej jest zawarcie transakcji sprzedaży na USD/PLN

Niestety ale przy dłuższych hedgach walutowych dochodzą dodatkowe koszty związane albo z punktami swapowymi albo rolowaniem pozycji. Nawet przy wyborze kontraktów z dłuższym terminem zapadalności (rzadsza konieczność rolowania) mamy szerszy spread pomiędzy ofertą kupną a sprzedaży w dniu otwarcia tego hedga. Do tego dochodzi jeszcze koszt związany z prowizją od kupna-sprzedaży danego instrumentu finansowego...

Oczywiście przy tak długich inwestycjach koszty te dla rachunku nie powinny znacząco wpłynąć na wynik finansowy, a mogą skutecznie uchronić inwestycje zagraniczne przed niekorzystnym kursem waluty w przyszłości. Jednak mimo wszystko uważam, że są one dodatkowym elementem ryzyka związanego z złą oceną przyszłej kondycji obu walut (tzn. zawarcie hedga na niekorzyść inwestora, gdyż przy hedgu eliminujemy ryzyko ale i tym samym szansy na dodatkowy "bonus" gdyby kursy walut rozwinęły się jednak na korzyść inwestora). 

Dlatego uważam, że najlepszym sposobem zabezpieczenia ryzyka walutowego jest bezpośrednio wymiana u brokera wolnych środków na drugą walutę - keep it simple ;). Każdy dom maklerski oferujący dostęp do rynków zagranicznych powinien mieć taką opcję  - koszt związany z wymianą to z reguły 0,19% wartości wymienianych środków i min. 49 PLN/11 EUR/11 USD/ 9 GBP. Przy tym najważniejsze, że ta opcja nie niesie ze sobą dodatkowych kosztów w formie punktów swapowych, rolowań i zbyt wysokiego spreadu pomiędzy ofertami kupna-sprzedaży jak różnych rodzajów instrumentów finansowych.

Taki rodzaj zabezpieczenia wymaga zaangażowania większej kwoty, aby wyrównać pozycje notowane w walucie zagranicznej. Oznacza to, że w taki sposób hedgujemy jeden do jednego (bez dźwigni, gdyż przy hedgu na np. kontraktach lewarujemy pozycję).

Odpowiadając teraz na pytania, które ostatnio wpadły do mojej skrzynki: czy ja zabezpieczam swoje ryzyko walutowe? Odpowiedź jest NIE - ponieważ przy hedgu pozbywam się jednocześnie możliwości osiągnięcia dodatkowego zysku wynikającego z pozytywnym dla mnie kursem walutowym. Kurs USD/PLN jest od ok 10 lat w trendzie wzrostowym, a regularne nabywanie akcji spółek zagranicznych doprowadza do tzw. uśrednionych kosztów, co w efekcie powinno pozytywnie wpłynąć na moją długookresową średnioroczną stopę zwrotu. Do tego dochodzi spadek maksymalnego obsunięcia portfela w okresie załamania rynkowego - przykład 2008 roku jako okres bessy dla akcji i zarazem silnego okresu dolara.