Translate my BLOG

niedziela, 11 lutego 2018

ProShares UltraPro Short S&P500 (SPXU)

Zabezpieczenie portfela inwestycyjnego na okres bessy
SPXU 09.02.2018 - 11,69 (USD)

Dzisiaj temat, który po ostatnich zawirowaniach stał się ponownie bardziej aktualny. Zajmę się pytaniem: czy i w jaki sposób zabezpieczyć swój portfel długoterminowych inwestycji w akcje?

Jako pierwsze należy wyraźnie podkreślić, że jako długoterminowe inwestycje rozumiem zakupy na kolejne kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. Oznacza to, że taki portfel aktywnie uczestniczy w okresach bessy oraz hossy. Kupowanie akcji w trakcie hossy i (próba) sprzedaży tuż przed bessą określam jako inwestycje cykliczne. Tym samym jeśli inwestor długoterminowy zamierza zabezpieczać swój portfel 1:1 (tzn. hedguje się w taki sposób, że wszelkie spadki (ale też wzrosty) neutralizuje zabezpieczeniem) po części staje się inwestorem cyklicznym. 

Istnieje mnóstwo różnych sposobów na zabezpieczenie portfela: od prostych sprzedaży swoich akcji i ich ponownym odkupieniem aż do różnych instrumentów pochodnych jak opcji lub też ETF'ów. Należy pamiętać, że wszelkiego rodzaju zabezpieczenia wiążą się z dodatkowymi kosztami, są to zwykłe koszty transakcyjne ale też podatek lub koszty rolowań niektórych instrumentów pochodnych. Pod tym względem sama sprzedaż i ponowne odkupienie tych samych akcji należy więc do najdrożej alternatywy zabezpieczeń, przy tym warto też dodać, że tego rodzaju hedging należy do najtrudniejszej części całego procesu zabezpieczenia - dochodzi timing i to nie z jednej akcji, tylko całego koszyka. Tak jak pojedyncze spółki nawet w okresie większej rynkowej bessy są w stanie wygenerować  lepszą stopę zwrotu, tak cały koszyk akcji wraz z rosnącą ilością spółek w portfelu zbliża się do rynkowej stopy zwrotu. Dlatego też już ze względu na sam timing znacznie trudniej jest zabezpieczać pojedyncze aktywa niż jednorazowo cały portfel.

Przy zabezpieczeniach, które jednorazowo pokrywają ryzyko portfelowe trzeba więc zbadać z którym rynkiem mój portfel najlepiej koreluje. Posłużę się tu swoim długoterminowym portfelem inwestycyjnym, w którym inwestuję tylko w spółki zagraniczne:

Najlepiej jest porównać swoje akcje do indeksu, który zawiera w sobie najwięcej spółek z portfela. Nawet jeśli sama historia jest jeszcze za krótka aby dobrze zbadać tą korelację, to z dużym prawdopodobieństwem jego ścieżka historii będzie najbliżej zbliżona do niego. W moim przypadku w portfelu znajduje się dopiero 6 akcji i z tego 5 akcji występuje w indeksie SP500, tym samym korelacja do niego jest największa (szczególnie w okresie rynkowej korekty). Dlatego też najlepszym jednorazowym zabezpieczeniem dla takiego portfela będzie zawarcie odpowiedniej pozycji na instrumencie, który odzwierciedla indeks SP500

Jak już pisałem wyżej, sam timing zawarcia pozycji zabezpieczającej portfel może okazać się jednym z najtrudniejszych w całym procesie hedgingu. Dlatego dobrym sposobem rozwiązania tego problemu może być hedging podzielony, czyli taki w którym zabezpieczamy tylko część swojego portfela dostosowując wraz z czasem wielkość tego zabezpieczenia (przykładowo najpierw 10%, później 30% itd.). 

Poszukując instrument, który najlepiej wypełni tą rolę, trafiłem na ETF ProShares Ultra Short S&P500. Ważne, że ETF ten jest lewarowany, co znaczy, że nie muszę posiadać 50% wolnej gotówki aby zabezpieczyć pozostałe 50% które zainwestowane jest w akcje. 


SPXU 09.02.2018 - 11,8 (USD)

Powyższy ETF jest odwróceniem indeksu SP500, co oznacza że wraz z wzrostem benchamrku spada wycena SPXU. Ważne aby przy wyborze danego ETF'u zbadać jak dobrze "kopiuje" on swój instrument bazowy (jest to najważniejsza część przy zakupie ETF'u pod inwestycję w rynek który ma kopiować). W moim przypadku długookresowa korelacja SPXU z SP500 wynosi -98%, jednak w ekstremalnych warunkach korelacja ta spadała do -84%:


Korelacja SPXU do SP500
Spadek korelacji do -8X% nie oceniam negatywnie, gdyż mój portfel też nie odzwierciedla tego rynku w 100%. Dla wszystkich wzrokowców przygotowałem jeszcze wykres w którym, odwróciłem wartość ETF'u aby wizualnie pokazać czy ujemna korelacja do indeksu jest wyraźna:



Wielkości długości korekt odwróconego ETF'u nie są równe korektom na SP500, ale nie wynika to z mniejszej korelacji, tylko z logarytmicznej skali w którym odwrócony wykres SPXU daje złudzenie spadającej zmienności. Ważne jest tylko porównanie, gdzie SP500 (na początku wykresu) w kolejnej korekcie notuje minimalnie niższy dołek, a SPXU wyższy - to jest ten moment spadającej korelacji. Jak już napisałem, nie jest on znaczący i dla całego zabezpieczenia praktycznie nieodczuwalny. 

Ponieważ sama decyzja o hedging mimo, że ma pełnić rolę zabezpieczenia też jest ryzykiem. Ryzykiem w którym nieodpowiedni timing może kosztować nas straconych zysków. Między innymi dlatego warto myśleć o zabezpieczeniach ułamkowych, w których nie hedgujemy od razu cały portfel tylko jego część. Czy obecna sytuacja wymaga pierwszego zakupu takiej pozycji zabezpieczającej jest już wymagana to nie wiem. Jednak nawet jeśli rynek z obecnych poziomów wzrośnie o kolejne kilkadziesiąt procent, to prawdopodobieństwo pokrycia obecnych poziomów w kolejnej bessie oceniam na relatywnie wysokie. 

Osobiście nadal uważam, że obecne cofnięcie jest tą korektą, która tym gwałtownym ruchem w dół interpretowana będzie jako przejście do bessy, po czym rynek odbije wyznaczając nowe historyczne szczyty, gdzie ostatecznie zakończenie hossy zobaczymy kilkadziesiąt procent wyżej. Taki scenariusz tłumaczę mnz. faktem braku ostatniego sygnału ekonomicznego, jakim jest pierwsza obniżka stóp procentowych, które z historycznego ujęcia zawsze zapowiadały okres zbliżającej się słabiej koniunktury gospodarczej (więcej na ten temat można poczytać w wpisie z listopada ubiegłego roku:"Ekonomiczne sygnały, które występują w okresach szczytów hossy"). Oczywiście mimo, że do tej pory te sygnały zawsze dobrze ostrzegły przed końcówką hossy nie oznacza to, że w przyszłości dalej tak będzie. Jednak prawdopodobieństwo przerwania tych ostrzegawczych zależności ekonomicznych oceniam na bardzo małe.

czwartek, 1 lutego 2018

Bycze spółki po styczniu 2018

Pierwszy miesiąc nowego roku minął, więc tradycyjnie krótkie podsumowanie minionych czterech tygodni w portfelu "Byki". Styczeń mimo zrealizowaniu największej jednostkowej straty w ponad 6 letniej historii portfela, która przyczyniła się do ponad 2,5% obsunięcia wartości portfela (brzmi mało, ale nie jest) kończy miesiąc na plusie. Portfel w styczniu w stosunku do grudnia wzrósł o 0,78% co licząc od chwili startu (styczeń 2012) daje 184,12% stopę zwrotu, gdzie w tym samym czasie WIG zyskał 74,56%. Na wykresie cała historia obu konkurentów po 73 miesiącu publicznego prowadzenia portfela wygląda teraz następująco:


środa, 17 stycznia 2018

Boeing (BA)

Troszkę bardziej spekulacyjny tytuł do inwestycji długoterminowych?
16.01.2018 - 335,16 (USD)

Największy producent samolotów pasażerskich na świecie, spółka której kapitalizacja przekracza 200 mld. $, stanowi największy udział w indeksie Dow Jones Industrial Average (blisko 9%) - Boeing. 

Trzeba wyraźnie napisać, że działa w branży zbrojeniowej (czyli pod względem moralnym inwestycja nie dla każdego), tzn. również produkuje broń, samoloty oraz śmigłowce wojskowe. Uczestniczy w programach badania kosmosu, produkuje zespoły i podzespoły do rakiet nośnych, sztucznych satelitów i statków kosmicznych. Data założenia sięga ponad 100 lat w przeszłość i wypada na 1916 rok, a na giełdzie notowana jest od 1934 roku. 

Boeing od dwóch lat zna tylko jeden kierunek - wzrostowy. Największy spadek (licząc od lutego 2016 roku) sięgnął zaledwie 10%, a wzrosty w tym czasie wzniosły kurs o blisko 260%! Nie mały udział w tym wzroście ma trwający od 2014 roku program skupywania akcji własnych. Należy ale zauważyć, że w dłuższej historii spółka bardzo czule reaguje na kryzysy, gdzie korekty przekraczające 50% nie są tu czymś nadzwyczajnym. Głównym powodem tak silnych (tzn. znacznie większych od rynku) spadków można dopatrywać w modelu biznesowym w którym spółka w 95%-99% finansuje się obcym kapitałem. Dlatego ewentualny zakup spółki do portfela długoterminowego będzie ciekawy tylko po co najmniej 50% przecenie akcji. Osobiście uważam, że spadek do 100$ w dłuższym terminie (tzn. w okresie bessy na giełdach) będzie w zasięgu, przy obecnym poziomie byłaby to przecena o ok. 70% (czyli zbliżona do tej z 2007-2009 roku). 

Poniżej dla kompletu dołączam jeszcze dane finansowe spółki:

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Portfel Inwestycyjny "Najlepszych Spółek Świata" po pierwszym roku

Okres przejścia do nowego roku kalendarzowego to dobry czas na podsumowanie minionych dwunastu miesięcy, więc również "Portfel Inwestycyjny" mimo tego, że jeszcze zdecydowanie za wcześnie na wnioski można krótko przeanalizować jak poradził sobie w fazie "startu".

"Portfel Inwestycyjny" powstał pod koniec sierpnia 2017 roku - narodził się z zysków osiągniętymi z aktywnego tradingu, w którym swoją nadwyżkę finansową przetransferuję do niego celem zbudowania sobie długoterminowego źródła pasywnego dochodu. Oznacza to, że spółki kupione w tym portfelu goszczą na dłużej - z początku nowo nabywane akcje nie zamierzałem w ogóle sprzedawać, jednak z czasem doszedłem do wniosku, że kilka tradingowych pozycji z pewnością warto do portfela wplecić. 

Nie znaczy to, że portfel zmieni swój charakter - dalej pozostanie pasywnym portfelem inwestycyjnym w którym 90% nowo nabywanych akcji zamierzam kupować na okres długoterminowy. Tym samym spółki w portfelu będą przechodzić okres słabszej koniunktury gospodarczej, którą ale nie widzę jako zagrożenie, a bardziej jako okazję do nowych zakupów długoterminowych. 

Przechodząc do samych osiągnięć pierwszych pięciu miesięcy, stopa zwrotu z portfela znacznie przewyższyła moje oczekiwania. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na ryzyko walutowe, które przyczyniło się do delikatnego wzrostu zmienności portfela. Przy tym należy ale pamiętać, że w długim okresie ta zmiana kursowa powinna przyczynić się do stabilności w okresach bessy, gdyż w tym czasie dolar zazwyczaj był mocniejszy co w podsumowaniu zmniejszało maksymalne obsunięcie portfela. Poniżej historia zmiany oraz statystyki w obu walutach (pierwsza w walucie domowej (PLN) i kolejna w walucie rozliczeniowym instrumentów finansowych (USD)):

piątek, 29 grudnia 2017

Bycze spółki po szóstym roku walki z rynkiem

Ostatni dzień 2017 roku mamy za sobą, tym samym "Portfel Byki" zakończył szósty rok walki z rynkiem...

Ostatnie dwanaście miesięcy przebiegło zarówno dla portfela jak i dla benchmarku (WIG'u) pod dyktandem byków. Miniony rok przyniósł portfelowi 18,58%, przy tym WIG zyskał 23,17%. Tym samym całościowa stopa zwrotu "Portfela Byki" po 72 miesiącach publicznego prowadzenia wynosi teraz 181,9%, gdzie WIG w tym samym czasie zyskał 68,48%

W 2017 roku w przeciwieństwie do poprzedniego roku przyjąłem strategię troszkę bardziej ofensywną, w której w większości czasu gotówka stanowiła zaledwie od 10% do 30% wartości portfela. Jednak w ostatnim kwartale ponownie zmniejszyłem swój udział w rynku, angażując 40%-50% w akcjach (60%-50% gotówki). Moment decyzji o przyjęciu troszkę bardziej defensywnej postawy przyszedł bardziej losowo - nie był on uwarunkowany kondycją rynkową (więcej w aktualizacji portfela z września). 

Poniżej jak co roku wklejam tabelę z do tej pory osiągniętymi statystykami (ze względu na odniesienia liczone one są liniowo) oraz jak co miesiąc/dwa wykres przedstawiający historię "Portfela Byki" na tle rynku (WIG'u):



sobota, 23 grudnia 2017

Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku 2018

Kolejny rok dobiega końca i z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia oraz nowego roku życzę wszystkim czytelnikom dużo szczęścia oraz zdrowia jak i wytrwałości i sukcesów w realizowaniu wszystkich celów.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

CBOE Global Markets (CBOE)

Bezstresowa spółka
17.12.2017 - 126,37 (USD)

Jedna z największych giełd na świecie również notowana jest na giełdzie... powyżej wykres CBOE Global Markets, który swój debiut na parkiecie miał w 2010 roku. Oznacza to, że spółka publicznie jeszcze nie przechodziła gospodarczej bessy i w tym czasie największa korekta sięgnęła zaledwie 31% i to od razu na samym początku giełdowego istnienia. Kolejne korekty rzadko kiedy przekraczały 20% (w sumie były tylko dwie: w 2011 i 2014 roku). Przy tym najlepszym pod tym względem rokiem był ten który obecnie właśnie dobiega końca:

17.12.2017 - 126,37 (USD)

W ostatnich dwunastu miesiącach spółka znała tylko jeden kierunek, gdzie największa korekta trwała zaledwie dwa dni i sięgnęła 5,77%! Licząc od stycznia do dzisiaj wzrosty przekroczyły 76%. Innymi słowami spółkę CBOE można pewnie nazwać najmniej stresującą spółką 2017 roku :)

Mimo, że publiczna historia spółki jest krótka, uważam że jest ona interesującym kandydatem na przyłączenie do długoterminowego portfela inwestycyjnego. Warto dodać, że również CBOE wprowadza kontrakty na bitcoiny, co znaczy że kawałek kryptowalutowego tortu również trafi do spółki i to niezależnie od tego w którą stronę te bitcoiny pójdą.

PS. Również CBOE od  2010 roku (czyli od debiutu) cztery razy w roku wypłaca dywidendę, którą co kwartał zwiększa. Stopa dywidendy wynosi 0,86%, a payout ratio 31,7%.

piątek, 8 grudnia 2017

Ryzyko walutowe w inwestycjach zagranicznych - czy warto się zabezpieczać i w jaki sposób?

Ryzyko walutowe to pojęcie bardzo szerokie, które występuje nie tylko w inwestycjach rynkowych, ale również w działalnościach firm, które część swoich interesów prowadzą za granicą. Odpowiednie zarządzanie tym ryzykiem może znacząco wpłynąć na wyniki finansowe, trzeba ale potrafić rozróżniać spekulacje od zabezpieczeń przed niekorzystną zmianą kursu walutowego.

Spekulacja może przynieść dwustronne wyniki, tzn. można na niej stracić lub zarobić, z kolei hedging walutowy to inaczej rozliczenie transakcji w przyszłości po kursie z przeszłości. Oznacza to, że przy jej pomocy pozbywamy się ryzyka niekorzystnej zmiany kursu walutowego. Należy jednak pamiętać, że w świecie finansów inwestor za przyjmowanie ryzyka zostaje wynagradzany (im wyższe ryzyko akceptuje tym potencjalnie większe zyski może oczekiwać), innymi słowami przy hedgingu walutowym wyzbywa się również szansy na osiągnięcie pozytywnej (na korzyść inwestora) zmiany kursu walutowego. 

Ostatnio dostaję troszkę więcej pytań czy nie zabezpieczam się przed dodatkowym ryzykiem walutowym w moich inwestycjach długoterminowych na rynkach zagranicznych, gdyż złotówka w stosunku do innych walut jest obecnie bardzo mocna, a to oznacza że na tych inwestycjach doświadczam obecnie niekorzystnej dla mnie zmiany kursu waluty. Dlatego też w dzisiejszym wpisie krótko omówię najbardziej opłacalny rodzaj (moim zdaniem) zabezpieczenia ryzyka walutowego.

Metod zabezpieczeń walutowych jest bardzo dużo. Najczęściej pojawiające się "propozycje" hedgingu walutowego to zabezpieczenie przy pomocy forex'u, opcji walutowych lub kontraktu terminowego.  Niestety ale żadna z powyższych metod nie satysfakcjonuje moje oczekiwania...

Hedging w odróżnieniu do spekulacji ma być pozycją zabezpieczającą, co oznacza, że nie interesują mnie krótkoterminowe wahania kursowe tylko trend jednej waluty w stosunku do drugiej. Zabezpieczenie ryzyka walutowego musi więc uwzględniać długoterminowe oczekiwania co do przyszłego kursu. Jeśli przykładowo jestem zdania, że za  2 lata kurs USD w stosunku do PLN będzie znacząco niższy niż obecnie, warto jest zabezpieczyć się przed tą niekorzystną sytuacją i zapewnić sobie za te dwa lata możliwość wymiany USD na PLN po kursie aktualnym - jeśli posiadam aktywa notowane w dolarach najprościej jest zawarcie transakcji sprzedaży na USD/PLN

Niestety ale przy dłuższych hedgach walutowych dochodzą dodatkowe koszty związane albo z punktami swapowymi albo rolowaniem pozycji. Nawet przy wyborze kontraktów z dłuższym terminem zapadalności (rzadsza konieczność rolowania) mamy szerszy spread pomiędzy ofertą kupną a sprzedaży w dniu otwarcia tego hedga. Do tego dochodzi jeszcze koszt związany z prowizją od kupna-sprzedaży danego instrumentu finansowego...

Oczywiście przy tak długich inwestycjach koszty te dla rachunku nie powinny znacząco wpłynąć na wynik finansowy, a mogą skutecznie uchronić inwestycje zagraniczne przed niekorzystnym kursem waluty w przyszłości. Jednak mimo wszystko uważam, że są one dodatkowym elementem ryzyka związanego z złą oceną przyszłej kondycji obu walut (tzn. zawarcie hedga na niekorzyść inwestora, gdyż przy hedgu eliminujemy ryzyko ale i tym samym szansy na dodatkowy "bonus" gdyby kursy walut rozwinęły się jednak na korzyść inwestora). 

Dlatego uważam, że najlepszym sposobem zabezpieczenia ryzyka walutowego jest bezpośrednio wymiana u brokera wolnych środków na drugą walutę - keep it simple ;). Każdy dom maklerski oferujący dostęp do rynków zagranicznych powinien mieć taką opcję  - koszt związany z wymianą to z reguły 0,19% wartości wymienianych środków i min. 49 PLN/11 EUR/11 USD/ 9 GBP. Przy tym najważniejsze, że ta opcja nie niesie ze sobą dodatkowych kosztów w formie punktów swapowych, rolowań i zbyt wysokiego spreadu pomiędzy ofertami kupna-sprzedaży jak różnych rodzajów instrumentów finansowych.

Taki rodzaj zabezpieczenia wymaga zaangażowania większej kwoty, aby wyrównać pozycje notowane w walucie zagranicznej. Oznacza to, że w taki sposób hedgujemy jeden do jednego (bez dźwigni, gdyż przy hedgu na np. kontraktach lewarujemy pozycję).

Odpowiadając teraz na pytania, które ostatnio wpadły do mojej skrzynki: czy ja zabezpieczam swoje ryzyko walutowe? Odpowiedź jest NIE - ponieważ przy hedgu pozbywam się jednocześnie możliwości osiągnięcia dodatkowego zysku wynikającego z pozytywnym dla mnie kursem walutowym. Kurs USD/PLN jest od ok 10 lat w trendzie wzrostowym, a regularne nabywanie akcji spółek zagranicznych doprowadza do tzw. uśrednionych kosztów, co w efekcie powinno pozytywnie wpłynąć na moją długookresową średnioroczną stopę zwrotu. Do tego dochodzi spadek maksymalnego obsunięcia portfela w okresie załamania rynkowego - przykład 2008 roku jako okres bessy dla akcji i zarazem silnego okresu dolara.

czwartek, 30 listopada 2017

Bycze spółki po październiku oraz listopadzie 2017

Miesiąc się zakończył, a ostatnia aktualizacja "Portfela Byki" była we wrześniu, dlatego dzisiaj krótko podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy. Październik oraz listopad zakończył się dla portfela w stosunku do poprzedniego miesiąca wyżej. Dzięki temu portfel troszkę więcej oddalił się od benchmarku (WIG'u), który w tym czasie nie poradził sobie tak dobrze jak portfel i to mimo tego, że od września znacznie zmniejszyłem swoje zaangażowanie w rynku - nie ze względu na oczekiwane pogorszenie się ogólnego obrazu rynku, tylko z powodów zrobienia sobie przerwy od zarządzania niektórymi portfelami, w tym również portfela "Byki". 

Za nami 72 miesiąc publicznego prowadzenia "Portfela Byki" i w tym czasie w stosunku do WIG'u historia przebiegu jest następująca:


Przechodząc do spółek, które obecnie goszczą w portfelu - posiadam ich na razie tylko trzy: Benefit, Kruk oraz CCC pozostała część to gotówka, która stanowi ponad 60% wartości portfela:

poniedziałek, 20 listopada 2017

Ecolab (ECL)

Może tak lidera w dostarczaniu usług utrzymujących higienę?
17.11.2017 -  131,45 (USD)

Kolejna spółka, która konkuruje do przyłączenia do "Najlepszych Akcji Świata" - Ecolab. Firma jest światowym liderem w dziedzinie opracowania produktów oraz usług służących utrzymania czystości dla klientów instytucjonalnych - odpowiedzialna za higienę w szpitalach, restauracjach, fabrykach produkcyjnych itd.

Data założenia sięga 1923 roku, zatrudnia blisko 50 000 pracowników na całym świecie, model biznesowy (powinien) zapewnić stabilność w okresach większych zawirowań rynkowych. Licząc od 1988 roku osiąga średnioroczne stopy zwrotu przekraczające 15%. Największa rynkowa korekta miała miejsce w 1989 roku, gdzie kurs spadł o 52%, które całkowicie pokryto po dokładnie trzech latach. Kolejne korekty nigdy nie przekroczyły 50% - drugie największe obsunięcie miało miejsce w 2008 roku gdzie cena akcji spadła o 44%. W ciągu ostatnich dwudziestu lat spółka doświadczyła zaledwie sześć korekt, które przekroczyły 20%!

Nieprzerwanie od 1986 roku ECL co rok podwyższa swoją dywidendę, która obecnie wynosi 1,1%  przeznaczając na nią ok 31% swoich zysków. Obecnie kurs od kilku miesięcy utrzymuje się w relatywnie wąskim przedziale cenowym i wybicie z tej konsolidacji może okazać się dynamicznym ruchem. Korekty przekraczające 20% widzę jako okazję do zakupów długoterminowych.

sobota, 18 listopada 2017

Procter & Gamble (PG)

Klasyk wśród inwestycji długoterminowych
17.11.2017 - 88,43 (USD)

Szukając spółek do inwestycji długoterminowych nie można pominąć kilku klasyków, które występują w niemalże każdym zestawieniu tzw. "must have stocks". Wśród tych spółek znajdzie się między innymi jedna którą niemalże każdy zna: Procter & Gamble. 

Procter & Gamble? Pierwszy raz słyszę...
Jeśli pierwszy raz słyszysz tą nazwę to może przedstawię, krótką listę kilku produktów tej firmy:

 Produkty PG można znaleźć w niemalże każdym supermarkecie, jest jednym z największych firm wytwarzających dobra konsumpcyjne na świecie, wśród nich mnz.: Oral-B, Wella, Duracel, Lenor, Ariel, Braun, Head & Shoulders, Febreze,  Pringles, Pampers, Gillette itd.

Firma założono została w 1837 roku i jest jedną z kilku spółek, która swój debiut na giełdzie miała przed 1900 rokiem (dokładnie w 1890 roku) i do dzisiaj notowana jest na giełdzie. Od 1899 roku wypłaca dywidendę, którą z kolei od 1957 roku co rok podwyższa. Mówiąc inaczej spółka przeszła wszystkie kryzysy współczesnego świata finansowego, przetrwała wielką depresję z lat 30 XX wieku, dwie wojny światowe, zimną wojnę i mimo tego wszystkiego dalej funkcjonuje.

Średnioroczne stopy zwrotu z ostatnich 40 lat wynoszą ok. 11%, stopa dywidendy wynosi 3%, payout ratio 66%. W tym okresie największa korekta miała miejsce w 2000 roku i wyniosła ona 55%, którą całkowicie pokryto po 5 latach i 11 miesiącach. Spółka może być atrakcyjna na inwestycję defensywną, która bez większych trudności powinna przetrwać kolejne kryzysy gospodarcze - co musiało by się stać, żeby ludzie przestali kupować papier toaletowy, szampony do włosów, żyletki do golenia albo pieluchy dla dzieci i to przy globalnym rozkładzie terenu obecności firmy? Spółce z zewnątrz już ze względu na samą pozycję rynkową nie może zagrozić żaden konkurent, aby PG zbankrutowała musiała by sobie samemu "od srodka" szkodzić.

 Na koniec dodaję jeszcze krótkie zestawienie wyników finansowych z ostatnich 10 lat:

sobota, 11 listopada 2017

Ekonimiczne sygnały, które występują w okresach szczytów hossy

Amerykański rynek, który de facto dyktuje cykl koniunkturalny na świecie jest od 2009 roku w hossie. Tym samym narzuca się pytanie czy rynek akcji nie jest już zbyt rozgrzany i czy obecnie nie notujemy w okolicach szczytu. Osiem lat rynku byka z ujęcia ostatnich 20 lat wydaje się długim okresem wzrostów, tym bardziej że poprzednia hossa trwała zaledwie 4 lata. Jednak cofając się dalej w czasie historia pokazała, że hossa bez większych korekt może trwać kilkanaście lat i w wyjątkowych okresach przedłużała się nawet do więcej niż dwóch dekad (link do wpisu: "Analiza S&P500"). 

Przewidzieć koniec trwającego cyklu koniunkturalnego graniczy z cudem - znam bardzo dużo osób które od wielu lat prognozują bliski koniec hossy, a nawet zapowiadają końcówkę systemu finansowego jakiego znamy obecnie, mając na to mnóstwo argumentów, które dowodzą ich tezę (wszystko jest bańką, tani pieniądz, rekordowe zadłużenie itd.).  Często są to nawet osoby, które w świecie finansów mają jakąś wagę (najczęściej gdyż trafili okolice wcześniejszej hossy). Jednak warto tu prześledzić wypowiedzi tych osób kilka lat wstecz - można zauważyć, że oni niemal całe życie są negatywnie nastawieni do rynku, a wiadomo jak będę całe życie zapowiadał koniec hossy to w końcu trafię w szczyt. Jednak głównym powodem tego, że można zdecydowanie więcej czytać negatywnych wypowiedzi niż pozytywnych, jest ten, że te negatywne się po prostu lepiej sprzedają... ;)

Jak jest naprawdę?